czwartek, 8 maja 2014

9.Pech za pechem..

Perrie
Minął już tydzień od rozpoczęcia szkoły, a już miałam go dosyć. Lubię szkołę nie mam tu zbyt dużo przyjaciół w sumie mam tylko Demi i Harryego. Głupio mi trochę przed nim z powodu El. Czy ona zawsze musi coś zepsuć? Nikt o tym nie miał wiedzieć. Nawet jego rodzice nie wiedzą o tym, że jest gejem. Siostra raz usłyszała jego rozmowę z Zaynem, nie mówiła nikomu o tym, nie zależało jej na tym. Jest zazdrosna o Louisa, to pewne widać, że jej się on podoba, a Haz stoi jej na drodze. Myślała, że jak Lou się dowie to go odtrąci? Obserwuje ich widzę, że między nimi coś iskrzy, oni chyba nie mają pojęcia jak czule na siebie patrzą. Ehh,,, to jest piękne chciałabym kiedyś znaleźć sobie osobę, która patrzy na mnie tak jak na nich. Matematyka minęła, lubię ten przedmiot i mogę się śmiało przyznać,że jest on moim ulubionym. 
-Perrie najlepszy wynik 95%.- podeszłam odebrać test. Zadzwonił dzwonek.- Panie Malik proszę zostać.- powiedziała nauczycielka do mulata. Jak jest między nami? Jako dzieci się nienawidziliśmy teraz w sumie jest tak samo.- Panno Edwards.- spojrzałam na starszą, rudą kobietę. Pokazała mi gestem dłoni, abym do niej podeszła. Zayn stał koło niej. O nie. Tylko nie to o czym myślę..
-Tak?
-Jak już wiesz miałaś najlepszy wynik. Zayn- zwróciła się do chłopaka- ty miałeś najgorszy.
-I co z tego?- odezwał się.
-Perrie będziesz udzielała jemu korepetycji....
-Co?- wypowiedzieliśmy razem. Wiedziałam, że to powie. To najgorsza rzecz jaka mogła mi się przydarzyć. 
-Widzę, że się cieszycie.-wspominałam, że jej nie lubię?- Tak więc za miesiąc napiszesz poprawę z tego testu minimum 70%. A teraz idźcie na przerwę.
-Ale Louis jest dobry z matematyki on może mnie uczyć. Mieszkamy razem i będziemy mieć więcej czasu..
-Nie. Powiedziałam, że Perrie. A teraz mam dyżur...- wyszliśmy.
-To jak chcesz Lou może cię uczyć.- powiedziałam kiedy szliśmy na następną lekcje. Stanął przede mną, poprawiłam torbę.
-Nie, no spoko. Jak chcesz to możemy się razem uczyć.- puścił mi oczko. Czy on to robi specjalnie?
-Nie chce.
- Ale ja tak.
-Na serio możesz się uczyć z Louisem. Nie powiem nic nauczycielce.
-No to o której i gdzie spotykamy?- zapytał jakby mnie wcześniej nie słyszał. Robi mi to nazłość, dobrze wie, że nie chce z nim spędzać czasu.-U ciebie czy u mnie? Czy może gdzieś wyjdziemy?
-Możemy u mnie. Ale jeśli chcesz to naprawdę..
-O 17 ci pasuje?
-Zayn!- nie wytrzymałam. Co za dupek. Aż ta mnie nienawidzi że musi zabierać mi mój wolny czas?
-Biorę to za tak.- i tak po prostu odszedł. Ughh.. Serio muszę mieć takiego pecha.
Harry
Leżałem zmęczony dniem. Byłem chyba sam w domu. Liam i Niall poszli na zakupy, a Zayn do Perr. Rozśmieszył mnie fakt, że muszą się razem uczyć. Mulat będzie jej ciągle dokuczał, już widzę jak wywala go za drzwi. A Lou? Chyba też gdzieś wyszedł. Co do niego? Chyba się w nim zakochałem. Wcześniej nie miałem chłopaka. Nie chciałem, żeby ktokolwiek o tym wiedział.Wątpię, żeby mama się cieszyła. 
-Harry?- usłyszałem głos, głos w którym się zakochałem. Lou wszedł do środka. 
-Co jest?- usiadłem po turecku na łóżku.- Siadaj.
-Nic tylko nudziło mi się.-wzruszył ramionami. 
-Mi w sumie też.- Od kiedy El wyjawiła mój sekret dziwnie nam się rozmawia. Jasne Louis też jest gejem i nie ma nic temu przeciwko. Ale stosunek między nami się zmienił. Dopiero teraz dostrzegłem, że był bez koszulki i siedział naprzeciwko mnie. Chyba się na niego nie rzucę. Chyba.. Wygląda on tak uhh gorąco, seksownie? 
-Umm Hazz?
-Hmm?
-Gapisz się- zaśmiał się. Kocham ten dźwięk kiedy to robi, wtedy tak słodko marszczy nos. Kiedy te słowa do mnie dotarły, odwróciłem natychmiast głowę, policzki miałem już pewnie całe czerwone ze wstydu. Co jeśli mu to przeszkadza? W sumie jakby mu to przeszkadzało to by nie przychodził tutaj bez tej koszulki, wiedząc, że w pokoju siedzi napalony na niego nastolatek.- To co robimy?
-A co chcesz? Może coś pooglądamy?- spuściłem głowę, żeby nie widział moich polików. Znowu się zaśmiał. Co w tym śmiesznego? Może to ze mnie się śmieje? 
-Możemy pooglądać.-miał chytry uśmieszek Wzrokiem zjechał na dół na mojego..
-Umm ta, tak jasne.-jąkałem się. Co mu chodzi po głowie? Czy to może...?Niee na pewno nie.- Co chcesz obejrzeć?- najchętniej walnąłbym teraz głową o ścianę. Moje policzki zrobiły się jeszcze bardziej czerwone. Nachylił się nade mną.
- A ty?- szepnął mi uwodzicielsko do ucha. Przełknąłem głośno ślinę. Czy on właśnie? O Boże.. Od kiedy on jest taki odważny? 
-Ja..? Umm nie wiem..
-Ale ja wiem.- pocałował mnie za uchem. Dobrze, że siedzę bo tak to bym już dawno leżał na ziemi. -Słodko się rumienisz Harry.- zachichotał. Zbliżał się w moją stronę. Po chwili ja leżałem, a on był nade mną. -Lou-szepnąłem. Tak bardzo chciałbym go teraz pocałować, a co jeśli on sobie tylko ze mnie żartuje? 
-Cii.- zaczął się ponownie pochylać. Kiedy już czułem jego oddech na swoich ustach i chciałem się pochylić do przodu usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. Lou chyba nie chciał się ruszać ale po czwartym razem wstał.- Zaraz wracam.
Louis
Kiedy zebrałem się, aby to w końcu zrobić. Podejść do niego i go pocałować, powiedzieć wszystko to oczywiście ktoś musiał nam przeszkodzić.. Wyszedłem z jego pokoju, najchętniej bym tego nie robił ale ten ktoś za drzwiami nie chce dać za wygraną. Zbiegłem szybko po schodach. 
-Już idę!! -krzyknąłem kiedy byłem na dole. Otworzyłem drzwi i ujrzałem El. Świetnie! Że ma jeszcze tupet się tutaj pokazywać i nam przerywać..
-----------------------------------------
Hejoo! 
I jak Wam się podoba rozdział? Czy w ogóle się Wam podoba.. Musze przyznać, że świetnie mi się pisze z perspektywy Perrie. 
Podsumowanie. Zbliżamy się coraz bliżej Larrego i Zerrie z Niamem jest trochu dziwnie. W następnym rozdziale pojawi się perspektywa Nialla lub Liama. Jeszcze muszę pomyśleć jak rozegrać pewną scenkę. Nie bd już przedłużała. Bajoo! ;*.
Przeczytasz? = Skomentuj. ;)

2 komentarze: