czwartek, 27 marca 2014

4.Co ten chłopak ze mną robi?

`Louis`
-... a teraz mam pomysł!-  powiedział Zayn z wielkim uśmiechem.Spojrzeliśmy wszyscy na niego.
-Nie Zie, ja nie mam sił na kluby- powiedział Liam opierając czołem o ramię chłopaka.
-Domyślałem się tego dlatego kupiłem alkohol i zostaniemy w domu.-klasnął dłońmi- A teraz wybaczcie idę się ogarnąć.- po sekundzie poszedł do swojego pokoju. Wstałem i podszedłem do blatu i zacząłem rozpakowywać zakupy.
-Idę coś obejrzeć- oznajmił blondyn i ruszył w stronę salonu.
-Pójdę z tobą.- i po chwili zostałem sam w kuchni z Harrym. Kiedy skończyłem spojrzałem w stronę loczka. Siedział dalej na swoim miejscu i z uśmiechem wpatrywał się w telefon, chyba z kimś pisał.
-Chcesz herbaty?- zapytałem. Oderwał wzrok od urządzenia i spojrzał na mnie, a jego uśmiech się poszerzył.
-Chętnie.
-Może być owocowa? -przytaknął. Włączyłem czajnik, wziąłem dwa kubki i dwie saszetki herbaty. Kiedy woda już się przygotowała nalałem ją do kubków. Wziąłem je w ręce i podszedłem do stołu. Usiadłem i jeden kubek podałem chłopakowi.- Proszę.
-Dzięki.- chwile siedzieliśmy w ciszy, którą on przerwał.-Umm, przepraszam za Zayna ale on mówi co mu ślina a język przyniesie.
-Okey. Nie gniewam się.- uśmiechnąłem się do niego ciepło. -Dziewczyna?
-Co? Nie, nie.- zaśmiał się- Kuzynka.- dopiłem napój, kubek włożyłem do zmywarki.- Chyba pójdę się przespać.-ziewnął. Spojrzałem przez okno w kuchni dzięki któremu miałem widok na podjazd.
-Umm, Harry.
-Tak?- zapytał stojąc już przy wyjściu z pomieszczenia.
-Niestety twoje plany się nie udadzą. - spojrzał na mnie pytająco. Pokiwałem głową w stronę okna.- Przyjechali z waszymi rzeczami.
-Akurat teraz? Pójdziesz po Liama?-zapytał.
-Taa.- odbiłem się od blatu i ruszyłem w stronę salonu. Niall siedział koło Liama śmiali się. Uśmiechnąłem się do siebie widząc przyjaciela w takim stanie co dawno się nie zdarzyło. Podszedłem do nich i usiadłem na fotelu.- Widzę, że się nieźle bawicie ale niestety muszę wam przerwać tą piękną chwilę .
-Co jest Lou? -zapytał blondynek.
-Przyjechali...-
-Zayn! No rusz się do cholery !- przerwał mi głos Harrego, a chwilę później dźwięk dzwonka.
-Harry otwórz te drzwi!
-Wstawaj !- po chwili loczek otworzył drzwi.
-Przywieźli wasze rzeczy. - dokończyłem, Laim westchnął.
-No to lecę.- po raz ostatni uśmiechnął się do Ni i wyszedł z pomieszczenia. Korzystając z okazji wskoczyłem na sofę.
-Między wami coś ten teges? - zapytałem z chytrym uśmieszkiem.
-Louuu idioto! Nie Liam jest fajnym kolegą i tyle.
-I tyle? W Doncaster mówiłeś co innego. - zauważyłem na jego policzkach delikatne rumieńce. No tak cały Nialler.- Chodź pomożemy im. -chwyciłem przyjaciela za rękę i razem wyszliśmy przed dom. -Może pomóc? -zapytałem kiedy byliśmy już przy reszcie. Wszyscy przytaknęli.Po godzinie wszystkie kartony były już w pokojach swoich właścicieli. Chłopacy nam podziękowali, wszyscy byliśmy już wystarczająco zmęczeni, uznaliśmy że pomysł Zayna przełożymy na jutro. Wszedłem do swojego pokoju wyglądał pewnie tak samo jak innych meble, kartony, łóżko, kartony, biurko, kartony. Ściany miałem koloru pomarańczowego. Wziąłem piżamę i poszedłem w stronę łazienki oczywiście nie odbyło się bez zawału. Otwierałem już drzwi od łazienki, gdy z drugiej ktoś wyszedł spojrzałem w tym kierunku i ujrzałem najpiękniejszy widok. Curly  (wymyśliłem przezwisko dla Harrego) stał tam jedynie tylko owinięty ręcznikiem wkoło bioder. Na czoło opadały mu kosmyki mokrych włosów miał lekko wysportowaną klatkę i ta jego piękna mleczna cera. Nawet się nie zorientowałem, że przez moment nie oddychałem.
-Louis?- zapytał.Świetnie Lou! Wyglądasz pewnie teraz jak jakiś psychopata, który chce się rzucić na tego chłopaka.- głosik w mojej głowie ponownie się odezwał.
-Yhmm? -zapytałem ledwo słyszalnie. Nagle zaschło mi w gardle i pewne myśli o mnie i chłopaku w roli głównej ..... Ughh ogarnij się Tomlinson bo zaraz dojdziesz na samą myśl o tym.
-Coś się stało?- zapytał zdezorientowany. Tak ten jebany ręcznik się stał.
-Uhh... nie ja tylko... no wiesz.... zamyśliłem się i ten yyy.. lepiej już pójdę, tak. - nie mogłem ułożyć sensownie zdania. Chłopak się zaśmiał.
-Okey. To miłej nocy.
-Taa, miłej.- powiedziałem po czym jak najszybciej zakluczyłem się w łazience i zjechałem po drzwiach. Boże co ten chłopak ze mną robił. A gdyby ten ręcznik tak nagle niechcący mu spadł? Nie Louis ogarnij się. Wstałem i wziąłem chłodny prysznic, umyłem zęby i wróciłem do siebie tym razem bez żadnych atrakcji pomijając Horana, który wracał do swojego pokoju z miską płatków. Opadłem na łóżko i po chwili zasnąłem.
------------------------------------------------------------------------------------------------
Heej. ;). Przeczytasz= skomentuj. ;).

niedziela, 23 marca 2014

3.Te zielone tęczówki.

`Louis`
Wyszedłem z domu i ruszyłem do sklepu, który z czego się zorientowałem był niedaleko. Przeszedłem kawałek i skręciłem w lewo zauważyłem zwykły spożywczak i wszedłem do środka. Wziąłem w rękę koszyk i ruszyłem do działu z jakimiś słodyczami dla Horana, bo te, które wczoraj kupił to oczywiście już zjadł cały on. Włożyłem do koszyka pare paczek żelków Haribo jego ulubione, jakieś ciastka, chrupki dalej poszedłem do działu z pieczywem wziąłem dwa pokrojone już bochenki chleba, następnie dział mleczny karton mleka, masło, jakiś serek i tak dalej owoce warzywa, marchewki!. Wczoraj nie chciało nam się już robić jakiś wielkich zakupów bo byliśmy zmęczeni podróżą zamiast jechać dwie godziny to oczywiście jak na nasze szczęście musiało być dużo korków a na dodatek nie mogłem znaleźć mieszkania. Podszedłem do kasy, za ladą stała całkiem ładna blondynka.
-Dzień Dobry.- przywitała się ze mną. 
-Dzień Dobry.
-Siatkę?
-Tak, poproszę.- kiedy już wszystko skasowała, zapłaciłem za wszystko.
-Miłego dnia i zapraszam ponownie.
-Dzięki i wzajemnie.- uśmiechnąłem się do niej ostatni raz po czym z dwoma siatkami wyszedłem ze sklepu. Następny punkt mięsny. Uśmiechnąłem się do siebie, kiedy zauważyłem sklep po przeciwnej ulicy. Przeszedłem przez pasy i wszedłem do pomieszczenia. Na wejściu już poczułem ten specyficzny zapach mięsa. Louis przecież jesteś w sklepie mięsnym czego ty się spodziewałeś zapachu fiołków?- odezwał się ten mój kochany głosik.Świetnie kolejka, gdy już po jakiś 10 minutach czekania nastąpiła moja kolej kupiłem potrzebne produkty zapłaciłem i wyszedłem. Dlaczego ja nie wziąłem samochodu? Ah no tak piękna pogoda i zachciało mi się łażenia z zakupami. Po 20 minutach byłem z powrotem w domu. Jedną siatkę położyłem koło drzwi, z kieszeni swoich czerwonych spodni wyciągnąłem klucze, włożyłem do zamka i otwarte? Czy ten dzieciak nie rozumie, że ma się zamykać? Zawsze kiedy do niego przychodziłem nie musiałem się trudzić z dzwonieniem czy pukaniem, aż ktoś mi drzwi otworzy zawsze były otwarte, przez co kiedyś został prawie okradziony ale co tam głupiutki irlandczyk dalej będzie zapraszał jakiś złodziei. Otworzyłem drzwi w rękę wziąłem leżącą siatkę i je za sobą zamknąłem, a następnie bardzo miło przywitałem przyjaciela.
-Niall! Ile razy można ci mówić?! Zamykaj te cholerne drzwi!- wszedłem do kuchni i zobaczyłem go siedzącego przy stole i jedzącego jakieś kanapki. Ciężko westchnąłem. Odłożyłem zakupy na stole i..
-AUĆ!- spadłem na ziemię. Spojrzałem obok świetnie skórka od banana.-Skąd się to tu wzięło?!- spytałem wkurzony.
-Myślisz, że nie wziąłem ze sobą, żadnego jedzenia na podróż?
-Ale to powinno być w śmietniku, a nie leżeć na ziemi Niall!-spojrzałem na przyjaciela ale on nie patrzał na mnie tylko za mnie. Usłyszałem kroki. Nie, nie,nie. Pięknie Tomlinson już pierwszy dzień twojej znajomości a ty robisz z siebie totalnego kretyna, który upada na ziemie przez skórkę od banana.- znowu ten głupi głos. Spojrzałem za siebie na górę i ujrzałem chłopaka z czekoladową burzą loków na głowie. Jego policzki zaczęły się różowić. Świetnie jeszcze się na niego gapie jak jakiś pojeb. Zobaczyłem, że podał mi rękę chwyciłem jego dłoń, a on podciągnął mnie na górę. Spojrzałem w jego oczy pieprzona piękna zieleń, chłopak był trochę wyższy ode mnie.
-Hej, jestem Harry.- przywitał się.
-Hhej, yy ja Louis.-uśmiechnął się do mnie Boże ten uśmiech. Po chwili usłyszałem chichot za sobą odwróciłem się niestety przerywając nasz kontakt wzrokowy i po chwili już mi brakowało tych zielonych tęczówek, a za to zobaczyłem Niallera, który śmiał się z tej całej sytuacji.-Horan, zabije cię.- pobiegłem w stronę przyjaciela, a on jak oparzony szybko wstał z krzesła i pobiegł w stronę salonu a ja za nim. Zaczęliśmy się gonić po całym domu on był po jednej stronie sofy a ja po drugiej wskoczyłem na nią i zacząłem biec w jego kierunku on ją ominą znów wracając do kuchni przebiegliśmy koło Harrego, który nadal stał w tym samym miejscu i chichotał z tej sytuacji, następnie blondyn pobiegł po schodach na górę, gdzie minęliśmy drugiego chłopaka nie zwracałem uwagi kim on był.-Horan i tak przede mną nie uciekniesz.
-Zobaczymy- odpowiedział i zniknął w drzwiach swojego pokoju zamykając je na klucz.
-Nialler no już wyłaź.
-Nie ma takiej mowy.- nagle mi się przypomniało.
-Ok, jak chcesz ale chyba na dole nadal leżą twoje kochane kanapki!- powiedziałem głośno, żeby mógł usłyszeć kiedy schodziłem ze schodów.Tak jak myślałem sekundę później usłyszałem.
-Kanapki. Tomlinson nawet nie waż  się mi je ruszać!- Podbiegłem do kuchni przy stole siedział już zielonooki i chyba ten chłopak, który się tak spodobał blondynkowi. Obróciłem się i ujrzałem sylwetkę swojego przyjaciela, szybko podbiegłem do stołu i zabrałem talerz z daniem.-Tommo!
-Tak Horanku?- zapytałem milutko zbliżając się do swojego celu śmietnik. 
-Nawet nie próbuj. -otworzyłem szafkę i ujrzałem w niej kubeł z workiem na śmieci.- Jak to zrobisz to się do ciebie w życiu nie odezwę! - zagroził mi krzyżując ręce na piersi.
-Niech no ja pomyślę, hmm..Nie będziesz już zostawiał żadnych skórek? 
-Nie, nie będę ale oddaj już mi te kanapki. 
-Na pewno?- zapytałem podnosząc jedną brew.
-Na pewno ta twoja idealna dupcia już nie ucierpi.- powiedział wytykając mi język.
-Idiota.- podszedłem do niego i wręczyłem mu talerz. Zadowolony usiadł przy stole i zaczął się zajadać. Spojrzałem na resztę Harry wpatrywał się w telefon a Liam? Tak chyba tak miał na imię wpatrywał się w mojego przyjaciela może jemu on też się spodobał? Szybkim krokiem podszedłem do tego chłopaka i podałem mu rękę w geście przywitania się.
-Cześć jestem Louis.-spojrzał na mnie i uścisnął moją dłoń.
-Hej ja jestem Liam.
- Tak wiem.- Spojrzałem na Ni patrzał na mnie jakby miał się na mnie rzucić i zamordować na miejscu.Ze strony Liama i Harrego usłyszałem krótki chichot. Przysiadłem się do nich.
-Więc wy tak zawsze? - zapytał po chwili Liam.
-Umm nie.
-Tylko wtedy nie zamykam drzwi od domu a ten tu skończony idiota próbuje mnie wystraszyć, żebym się nauczył zamykać drzwi, kiedy nie posprzątam.
-Po prostu nie lubię bałaganu Ni.-powiedziałem na co on tylko wywrócił oczmi.
-No to będziesz miał mały problem bo Zayn i Harry są strasznymi bałaganiarzami.- westchnął.
-Wcale nie. -zaprzeczył loczek.- Ja po prostu lubię mieć wszystko pod ręką.- wytłumaczył.  
-Do tego jest strasznie nadopiekuńczy-ciągnął swój monolog Niall.
-Nie tylko nie to.-odezwał się Harry. A ja dałem mu zaciekawione spojrzenie.- Po prostu moja mama jest strasznie nadopiekuńcza i mam tego dość.-wszyscy w trójkę się zaśmialiśmy- To nie jest śmieszne!
-Oj Haroldzie nie złość się.- powiedział Li, a H spojrzał na niego wzrokiem zabójcy.
-Nie mów tak do mnie!
-Oj Haroldzie nie złość się...
-Payn jak zaraz nie przestaniesz.!
-bo złość piękności szkodzi Haroldzie.-dokończył. Razem z Niallem patrzyliśmy na tą scenkę z rozbawieniem i zaciekawieniem. Pewnie oni na to co działo się parę minut temu patrzyli tak samo. Chłopak odwrócił się do niego plecami.-Ojj Harry nie złość się!- powiedział z rozbawieniem.
-Spadaj Li.- ciemnooki podszedł do chłopaka i usiał mu na nogach okrakiem.
-Harry. Nie złość się już no.
-Liam nienawidzę cię jesteś taki...- nie dokończył bo ktoś wszedł do domu z okrzykiem `Już jestem!`. Spojrzałem na naszego trzeciego nowego współlokatora stanął w wejściu od kuchni i zaczął się po niej rozglądać a następnie przeniósł wzrok na nas torbę odłożył na bok wszedł do środka miał w ręku reklamówkę z czego dało się już usłyszeć z zapewne alkoholem. Miał on czarne włosy , brązowe oczy, ciemną cerę. Podszedł do nas.
-Cześć jestem Zayn.- przywitał nas z szerokim uśmiechem. 
-Cześć a ja Louis.
-Hej ja Niall.-chłopak podszedł do reszty swoich przyjaciół i podparł się na ich ramionach.
-Wiem, Liaś wiele o tobie wspominał.- spojrzałem w stronę Nialla, który się zarumienił tak samo jak Liam.
-Zayn zamknij się, ok?
-Faktycznie miałeś racje, że jest przystojny.- powiedział na co Ni się zaktusił sokiem, który akurat pił. Poklepałem go kilka razy po plecach.
-Już jest dobrze?- zapytałem, on potwierdził kiwając głową.
-Louis też jest całkiem całkiem co nie Haz?- teraz ja na nich spojrzałem, a oczy miałem szeroko otwarte.
Harry spojrzał na Zayna, a później na mnie.- No więc?-dopytywał się dalej.
-Zayn idź się utop, ok?- zapytał Liam. 
-Czy ja coś robię? Tylko stwierdzam fakt, iż mamy całkiem przystojnych współlokatorów, a teraz mam pomysł!. - ogłosił z wielkim uśmiechem wymalowanym na twarzy.
-------------------------------------------------------------------
Heej. Macie spotkanie Larrego. ♥. Jeśli ktoś to przeczytał to mam nadzieje, że się spodobało.:).
Zostaw jakąś opinie ;).
-Mania.

piątek, 21 marca 2014

2. Londyn.

`Harry`
Siedziałem z mamą w salonie, dochodziła 12 więc zaraz mieli się pojawić chłopacy. Dzisiaj dzień wyjazdu. Z jednej strony nie mogę się doczekać w końcu nie będę musiał patrzeć na Robina a z drugiej strony mama za nią będę tęsknił jak cholera. Wczoraj wszystko załatwiliśmy z naszymi rzeczami. Firma, która się tym zajmuje miała dzisiaj je przywieść pod nasz nowy dom.
-Będę tęsknić synku, tak strasznie.- powiedziała moja rodzicielka przytulając mnie do siebie jeszcze bardziej. 
-Ja też, kocham cię.- przytuliłem się do niej jeszcze mocniej. 
-Ja ciebie też skarbie.- po jakiś 15 minutach usłyszeliśmy pukanie do drzwi. 
-To na pewno chłopaki. - wstałem z sofy i podszedłem do korytarza, otworzyłem drzwi i zobaczyłem sylwetkę Zayna.
-Siema.- przywitałem się z przyjacielem.
-Siema, gotowy?
-Tak- wziąłem do ręki torbę z najpotrzebniejszymi rzeczami i wyszedłem przed dom. Ruszyliśmy w stronę samochodu Liama. Torbę włożyłem do bagażnika i podszedłem do mamy, która stała koło nas. Przytuliłem się do niej jak najmocniej. 
-Uważaj tam na siebie kochanie, odżywiaj się dobrze....
-Mamoo. Wiem, że się martwisz o mnie ale dam radę, nie mam pięciu lat. Jakby coś się działo to będę dzwonił.
-Niech się pani nie martwi.- powiedział Liam.- Będziemy o niego dbać. 
-Dobrze, to do zobaczenia kochanie. 
-Pa.- odsunąłem się od mamy.
-Kocham cię Haroldzie.-tym razem odpuściłem jej ostatni wyraz.
-Ja ciebie też.- usiadłem z tyłu.
-To uważajcie na siebie chłopcy.
-Dziękujemy i wzajemnie.-odpowiedział Zayn.Zauważyłem w jej oczach łzy. To chyba normalne dla matki jak jej syn wyprowadza się w wieku 16 lat.Ruszyliśmy przed nami dwu godzinna droga. Spojrzałem jeszcze raz na mamę i pomachałem jej, a co ona mi odmachała. Oparłem się o szybę i zacząłem rozmyślać nad tym jak tam będzie. Oczywiście, że robiłem to nieraz ale dwie godziny drogi to trzeba jakoś zabić czas. 
-Harry!- usłyszałem głos Liama.
- Co się tak drzesz, jeszcze nie ogłuchłem.
-No chyba jednak tak, mówimy do ciebie od 5 minut a ty dalej nie reagujesz. 
-Umm, sorki zamyśliłem się. Więc o co chodzi? 
-Robin nie przyszedł? - serio? Tylko tego chcieli.
-Jak widzieliście to nie, jakoś się tym za bardzo nie przejąłem jak widzicie. Tylko mama go prosiła, żeby przyszedł i takie tam. a jak u was? 
-Nic mi nawet nie mów. Ojciec przez ten cały tydzień próbował mi jednak wybić mieszkanie z wami. Jak on to, aa tak cytuję `Przez nich się opuścisz w nauce, oni są nie odpowiedzialni, dlaczego nie możesz mieć innych znajomych` bla bla bla.. naprawdę ciesze się, ze już nie będzie mi stał nad głową.-westchnął. Fakt jego tata nie przepadał za bardzo za nami mnie to jakoś jeszcze tolerował ale nie Malika dla niego to jest zły wzór do naśladowania tylko dlatego, że pali czy lubi się zabawić.
-A u ciebie Zie? 
-Nic nowego siostry jak zawsze chciały mnie już rozpakowywać. Ehh. Aleee wiesz panie Payn czy nasi nowi koledzy są już w domu? 
-Yy.. tak Naill mi pisał, że są od wczoraj.
-Uuuu pisałeś z blondynkiem? - zapytał jak zwykle ciekawski mulat. 
-Tak to znaczy nie. Ja tylko się zapytałem czy są już no wiesz...- dalej nie słuchałem, rozsiadłem się wygodniej na fotelu i już chciałem włożyć na uszy słuchawki, gdy..
-Harry!- usłyszałem głos Li.
-Hmm?- mruknąłem nie otwierając oczu.
-Zapinaj te cholerne pasy, gdyby twoja mama się o tym dowiedziała to by mnie chyba zabiła. Przecież wiesz jakie ona ma zdanie na ten temat...
-Li, zamknij się- chciał przedłużyć swój nudny monolog ale mu przerwałem.Zapiąłem po sekundzie pasy.-Obudźcie mnie jak będziemy na miejscu.-włożyłem w końcu słuchawki do uszu i puściłem piosenkę The a Team Ed'a Sheeran'a mojego ulubionego wokalisty. Po chwili zasnąłem.
-Harry.- usłyszałem spokojny głos Liama.
-Jeszcze chwilę Li.
-Harry prześpisz się w środku.- powiedział po czym szturchnął mnie.-Harry cholera wstawaj!-otworzyłem powoli oczy i spojrzałem na przyjaciela. 
-Nienawidzę cię.- on się wyszczerzył. Odpiąłem pasy i wyszedłem z auta. -Czekaj gdzie mój telefon?- oczywiście jak to ja jestem uzależniony od tego urządzenia. Payn włożył rękę do swojej kieszeni i po chwili ujrzałem moje cudeńko, a wokół niego moje niebieskie słuchawki.-Już cię tatuś nie opuści.- powiedziałem po czym schowałem sprzęt do kieszeni.
-Idiota.Rusz się  po torbę. - wziąłem swój bagaż. 
- A ty Zayn nie idziesz? - zapytałem widząc go za kierownicą. 
-Jadę do sklepu, chcecie coś? 
-Nie.- odpowiedzieliśmy wspólnie.Zamknąłem bagażnik i spojrzałem w stronę naszego nowego domu. Piękny i dwupiętrowy o kolorze jasnego beżu , na jednym z dwóch podjazdów sał niebieski Fiat Linea.
Czyli są w domu- pomyślałem. Zawiesiłem torbę na ramieniu i ruszyliśmy w stronę drzwi wejściowych. Liam otworzył drzwi kluczem, tak już każdy miał swoje klucze. Weszliśmy do środka na lewo od wejścia znajdowała się kuchnia dalej salon, a po prawej znajdowała się jedna łazienka i pokój. Naprzeciwko nas znajdowały się schody prowadzące na górę. Weszliśmy do kuchni miała ściany koloru błękitu i białe meble. Po lewej od wejścia znajdowała się lodówka blat, kuchenka ceramiczna i dalej kilka szafek, po prawej stronie stał brązowy stół z sześcioma krzesłami. Zauważyłem postać, która szła w naszą stronę. Chłopak miał niebieskie oczy i blond włosy. To pewnie Niall muszę przyznać, że Liam miał racje z tym, że jest przystojny.
-Hej jestem Niall. - przywitał się nieśmiało.Spojrzałem na mojego przyjaciela, który aż gwałcił go wzrokiem.
-Cześć, jestem Harry.- przywitałem się z chłopakiem z szerokim uśmiechem. Spojrzałem na Li dalej się na niego gapił jakby Boga zobaczył, widząc że Niall robi się bardzie zawstydzony szturchnąłem przyjaciela. Od razu przeniósł wzrok na mnie.-Payn, gdzie są twoje maniery wypadało by się przywitać.- zauważyłem jak zaczął się rumienić.
-No tak wiem przecież. - skarcił mnie wzrokiem.- Hej Niall. - powiedział uśmiechając się.
-Hej. A gdzie jest wasz przyjaciel?- zapytał. Zauważyłem, że nie patrzał nam w oczy chyba faktycznie był strasznie nieśmiałym chłopakiem.
-Zayn pojechał do sklepu zaraz powinien być- odpowiedziałem widząc, że Liam się raczej nie będzie odzywał widząc swoje zauroczenie.-A twój przyjaciel? 
-Umm też poszedł do sklepu.
-Ok, to my pójdziemy do siebie i się w miarę ogarniemy po podróży i zaraz do ciebie wracamy.- pociągnąłem chłopaka za nadgarstek i pobiegliśmy po schodach na górę.  Na pierwszym piętrze znajdował się korytarz prowadzący do sześciu różnych pomieszczeń.
-Więc tak- zaczął Li.- Zi będzie miał ten pokój na dole-zaczął mi tłumaczyć, który pokój jest kogo- pierwsze pomieszczenia po prawej i lewej to są łazienki, po prawej są pokoje Nialla i Louisa, a po lewej nasze.
-Okey, a ten przed nami?- zapytałem się kiedy już skończył.
-A ten przed nami jest pusty więc możemy sobie go jakoś urządzić.
-No dobra.-ruszyliśmy w stronę naszych pokoi.- To widzimy się za 15 minut?
-Mhm.-mruknął i wszedł do swojego pokoju, a ja swojego. ściany były koloru niebieskiego, po mojej prawej miałem dwie duże białe szafki, po lewej biurko z jasnego drewna, a dalej łóżko koło którego znajdowała się nocna szafka. Torbę położyłem koło szafek i ruszyłem w stronę łóżka i na nim usiadłem, spojrzałem przed siebie i ujrzałem plazmę powieszoną na ścianie.
-Nieźle- powiedziałem sam do siebie. Poczułem wibracje telefonu, wyciągnąłem go z kieszeni i spojrzałem na wyświetlacz mama. No tak.Przejechałem palcem po ekranie i przyłożyłem urządzenie do ucha. 
-Cześć synku, już dojechaliście jak minęła wam podróż?
-Hej mamuś, tak właśnie przed chwilką, dobrze.
-I jak podoba ci się nowy dom? 
-Jest świetny naprawdę.
-No to się cieszę, dobra ja już kończę i zbieram się do szpitala. 
-Pa.
-Papa.-pożegnała się po czym się rozłączyła.Wstałem z posłania i podszedłem do torby. Raczej dzisiaj nie będę wychodził więc wybrałem szare dresy i białą koszulę. Zacząłem się przebierać i usłyszałem GO.
-Niall! Ile razy można ci mówić?! Zamykaj te cholerne drzwi!- jego niski dziewczęcy głosik siedział w mojej głowie.Harry dupku ogarnij się- odezwał się głosik w mojej głowie, potrząsnąłem głową, wziąłem telefon i schowałem go do kieszeni moich dresów. Wyszedłem ze swojego pokoju nawet nie czekając na przyjaciela zbiegłem cicho na dół.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej jest to już drugi rozdział tej historii. ;). Jeżeli przeczytasz skomentuj dając mi tym motywacje do dalszego pisania. ;)). 
-Mania.

wtorek, 18 marca 2014

1. Opowiedz mi o nim.

                                                              `Perspektywa Harr'ego. `
Leżałem na łóżku i oglądałem jakiś nudny film nagle usłyszałem dźwięk, który oznaczał, że ktoś do mnie dzwonił. Wyciągnąłem  rękę i odszukałem telefon.
Kiedy już go znalazłem chwyciłem go w rękę. Spojrzałem na wyświetlacz dzwonił do mnie Zayn.
-Siema Zayn.- przywitałem się z przyjacielem.
-Cześć.
-Coś się stało?- zapytałem.
-Liam był dzisiaj na tym spotkaniu o mieszkanie.- odpowiedział. Mieliśmy razem z chłopakami wynająć dom w Londynie. Miało z nami zamieszkać jeszcze dwóch innych chłopaków.
-I?
-I znalazł tam swoją miłość.- Malik zaczął się śmiać. W oddali usłyszałem Liama.
-Nie prawda! Zamknij się Zayn!- protestował Payn. Usiadłem na łóżku tak, że opierałem się plecami o ścianę.
-Liam no, no.- zachichotałem.
-Harry! Proszę.
-Ok, ok. Może się spotkamy i opowiesz nam jak tam poszło to spotkanie.
-Ok, to przyjdź do mnie.- odezwał się Zayn.
-Będę za 15 minut.- powiedziałem po czym się rozłączyłem. Wstałem z łóżka i wyszedłem  z mojego pokoju. Zszedłem po schodach i poszedłem do korytarza ubrać buty. Moja mama podeszła
do mnie.
-Gdzie się wybierasz?- zapytała jak zwykle. Jest wspaniałą matką ale denerwuje mnie jej nadopiekuńczość.Ledwo co ją przekonałem do tego żeby mnie puściła do Londynu do nowej szkoły. Robin mój ojczym mi w tym pomógł w sumie dla niego to lepiej, nie lubimy się za bardzo.
-Do Zayna.- odpowiedziałem i wyszedłem z domu. Był już początek sierpnia do nowego domu mieliśmy się wprowadzić jakoś w połowie miesiąca. Po jakiś 10 minutach byłem na miejscu. Zapukałem do drzwi po chwili otworzyła mi je jego siostra Waliyah.
-Hej.- przywitała się ze mną i wpuściła mnie do środka.
-Cześć.- zdjąłem buty i pobiegłem po schodach na górę do pokoju chłopaka. Już z daleka usłyszałem śmiech Zayna. Wszedłem do jego pokoju.
-Zayn w całym domu cię słychać.- powiedziałem .
-Też się ciesze, że cię widzę Harry. - usiadłem koło nich na łóżku po turecku.
-Dobra to jak z tym mieszkaniem Liam? -zapytałem chłopaka.
-No to spotkałem się z Niall'em...
-Niall'em?- przerwałem mu.
-Tak, ten nasz współlokator przyszły. Miał przyjść jeszcze z Louisem chyba tak ma na imię ten drugi chłopak no ale coś mu tam wypadło. Więc tak, uzgodniłem z nim, że wprowadzimy się tak dwa tygodnie przed rozpoczęciem roku z tego co się dowiedziałem oni będą chodzić też z nami do tego samego liceum.- powiedział po czym się uśmiechnął.
-No dobra, to ten Niall ci się spodobał, tak?- zapytałem. Chłopak spuścił głowę w dół.
-Mhm.
-To świetnie!- ucieszyłem się, że w końcu Liam się kimś zainteresował wcześniej nie zwracał na żadnych chłopaków uwagi.- Jaki on jest?
-Jest bardzo miły chociaż strasznie nieśmiały.- powiedział a jego uśmiech się poszerzył.
-Jak wygląda?- zapytał tym razem Malik.
-Ma blond włosy, piękne niebieskie oczy jest mojego wzrostu i jest irlandyczykiem.- zaczął o nim opowiadać. Za każdym nowym zdaniem jego uśmiech stawał się coraz większy, jak tak patrzałem na szczęśliwego Liam'a moje kąciki ust powędrowały do góry.- No ale pewnie on jest hetero i nic z tego nie będzie. - powiedział na koniec i posmutniał. Zayn się do niego przytulił.
-Ej Payn! Będzie dobrze zobaczysz.- zaczął go pocieszać. Resztę wieczoru spędziliśmy na rozmowie o nowej szkole i o mieszkaniu. Około 21 pożegnałem się z chłopakami i wróciłem do domu. Wszedłem do domu. Poszedłem do kuchni i nalałem sobie soku a następnie ruszyłem do salonu, Robin siedział przed telewizorem.
-Jest mama?- zapytałem i oparłem się o framugę drzwi.
-Wezwali ją do szpitala.
-Aha.-już chciałem wrócić do mojego pokoju ale ojczym mnie zatrzymał.
-Harry!
-Co?
-Przynieś mi piwo z lodówki.-po chwili wróciłem z napojem w ręku i mu go podałem.
-Masz. Nadal nie wiem co mama w tobie widzi, ja widzę w tobie tylko zwykłego lenia, który myśli, że każdy będzie mu usługiwał.- powiedziałem.
-Słuchaj ja twoją mamę kocham i jesteśmy razem szczęśliwi, a będzie jeszcze lepiej jak się w końcu wyprowadzisz.-wyszedłem z pomieszczenia Robin coś jeszcze mówił ale już go nie słuchałem, gdy byłem już u siebie w pokoju podszedłem do szafy wyjąłem z niej czarną bluzkę i nowe bokserki. Wziąłem krótki prysznic, a następnie włożyłem na siebie wcześniej uszykowane rzeczy. Wróciłem do pokoju i położyłem się na łóżku. Po chwili zasnąłem.

                                                              `Perspektywa Louisa`
Pod wieczór przyszedł do mnie Niall.
-Chcesz coś do picia?- zapytałem przyjaciela.
-Mhm.- weszliśmy do kuchni wziąłem dwie szklanki i nalałem do nich soku.
-LouLou!- usłyszałem  wołanie moich sióstr, po chwili wbiegły do kuchni.
-Co się stało skarby?
-Jesteśmy głodne.
-Ok, to co chcecie?
-Naleśniki! - zawołały razem.
-Dobrze jak skończę to was zawołam, ok? A teraz idźcie do siebie.- bliźniaczki wyszły, a ja wziąłem się za zrobienie dania.
-Jeszcze raz cię przepraszam Niall ale sam widzisz tata jest w trasie a mama musiała pojechać do mojej babci.
-Dobra.- podszedł do mnie.- To co pomóc ci?
-Ok pod warunkiem, że w trakcie nie zniknie połowa tego co zrobimy. - blondyn wybuchł śmiechem.
-Nic nie obiecuje.
Po 20 minutach skończyliśmy smażyć, na ciasto nałożyliśmy dżem i nutelle. Ułożyłem danie na sześć talerzy.
-Dziewczynki! Kolacja!- zawołałem wszystkie siostry. Po chwili w kuchni zjawiły się bliźniaczki i Fizzy.- A gdzie Lottie?
-Jestem- do kuchni weszła najstarsza z moich sióstr.
-Idę z Niallerem do mnie jak już zjecie to umyjcie po sobie.
-Tak tak. - powiedziały. Weszliśmy po schodach na górę, a następnie do mojego pokoju. Usiedliśmy na moim łóżku. Kiedy już skończyliśmy jeść odłożyłem brudne talerze na biurko.
-To jak poszło to spotkanie?- zapytałem po czym wziąłem łyk soku.
-Jakie?
-To o mieszkanie, a jakie?
-Aaa. No tak, dobrze. Ustaliliśmy z Liamem, że wprowadzimy się tam za jakieś niecałe dwa tygodnie.
-Będzie ich trójka?
-Tak. Liam, Zayn i Harry. Oni idą też do tej samej szkoły co my.
-Umm, ok. A teraz mów co się stało.
-Co miało się stać. Nic. Jest dobrze...
-Niall, przecież widzę.
-Louuu jestem po prostu zmęczony.
-Dobra dzisiaj dam ci spokój ale jutro mi wszystko powiesz.
-Dobra chce mieć to za sobą.
-Czyli jednak coś się stało.
-Tak, nie. Tylko na tym spotkaniu ten chłopak.
-Co on?
-Spodobał mi się.-rzuciłem się przyjacielowi na szyję i mocno go przytuliłem.- Louis udusisz mnie!- odsunąłem się.
-Sorki ale nawet nie wiesz jak się cieszę. A teraz mi o nim opowiedz.
-Dobrze ale jutro. Dzisiaj jestem już wyczerpany. -resztę wieczoru spędziliśmy na obejrzeniu filmu i rozmawianiu o Londynie. Udało mi się wycisnąć trochę wiadomości o Liamie od blondynka. Około 22 chłopak wrócił do siebie. Wziąłem brudne talerze i szklanki z biurka następnie włożyłem je do zmywarki.
-A wy jeszcze nie w łóżkach?- zapytałem sióstr siadając na fotelu w salonie.
-Lou są wakacje.- powiedziała Lottie.
-Widzę, że małe już odpadły.
-Taa. Ja też się będę kładła.-powiedziała Fizz.
-To pomóż mi je zanieść do łóżka.-powiedziałem. Wziąłem Daisy,a Fizz Phoebe na ręce. Zanieśliśmy je do ich pokoju na dole.
-Dobranoc. -powiedziała Fell i pobiegła na górę.
-Dobranoc.- poszedłem jeszcze na chwile do salonu.-Lottie.
-Tak?
-Nie siedź za długo.
-Ok.Lou?
-Hmm?
-Dobranoc.
-Dobranoc kochanie. - pożegnałem się z siostrą i udałem się na górę, wziąłem swoją piżamę po czym poszedłem wziąć krotki prysznic. Kiedy już skończyłem wytarłem się ręcznikiem i założyłem na siebie ubrania. Wróciłem do swojego pokoju, zgasiłem światło i się położyłem.Nie chciałem opuszczać Doncaster i rodziny ale razem z Horanem mamy dość tej szkoły i ludzi. Przewróciłem się na bok i po chwili zasnąłem .
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Tak więc jest to pierwszy rozdział mojego opowiadania. Mam nadzieje, że komuś się ono spodoba. ;).
-Mania.

poniedziałek, 17 marca 2014

Przedstawienie postaci.

Harry Styles. Do szesnastego roku swojego życia mieszka w swoim rodzinnym mieście Holmes Chapel wraz ze swoją matką Anne i ojczymem Robinem. Nie przepada za bardzo za swoim ojczymem i wzajemnie.Razem z Zayn'em i Liam'em swoimi przyjaciółmi przeprowadzają się do Londynu.do nowego liceum. Ma starszą od siebie siostrę Gemmę.

Louis Tomlinson. Ma siedemnaście lat. Mieszka ze swoją matką Jay i tatą Markiem. Ma cztery młodsze siostry, które strasznie kocha. W klasie drugiej liceum wyprowadza się z swoim najlepszym przyjacielem Niall'em do Londynu. Nienawidzi swojej starej szkoły i znajomych.
Niall Horan. ma szesnaście lat. Mieszka razem ze swoim przyjacielem Lou w mieście Doncaster później razem wyprowadzają się do Londynu. Ma nadzieje że zapomni o swojej przeszłości. Ma starszego od siebie o dwa lata brata Greg'a, z którym nie umie się dogadać.Uwielbia jeść i grać na gitarze.

Zayn Malik. Ma siedemnaście lat. Ma trzy siostry. Pali papierosy, lubi imprezować i zawierać nowe znajomości. Jest najlepszym przyjacielem Harr'ego i Liam'a. To on wpadł na pomysł zamieszkania w Londynie.
Liam Payn. Ma szesnaście lat. Jest jedynakiem przez co jest rozpieszczany przez rodziców, chociaż próbuje żyć jak każdy i się nie wyróżniać inni myślą, że chce być najlepszym przez to, że ma pieniądze, nie był lubiany w starej szkole. Lubi pomagać ludziom bezinteresownie. Szuka swojego jedynego. Tak jest homoseksualistą ale nikt o tym nie wie oprócz jego dwóch przyjaciół Harre'go i Zayn'a.
Danielle Peazer. Ma szesnaście lat. Jest najlepszą przyjaciółką El. Jest jedynaczką . Lubi imprezować. Mieszka w Londynie. Po pewnym czasie zakochuje się w Liamie i próbuje rozkochać go w sobie jednak nie wie, że on jest gejem przez co ucierpi jego przyszły  związek.
 Eleanor Edwards. Ma szesnaście lat. Ma starszą od siebie o rok siostrę Perrie, są dla siebie dobrymi przyjaciółkami chociaż zdarzają się sprzeczki. Kocha być w centrum uwagi i nieźle się zabawić. Lubi być zdobywana przez chłopaków ale po pewnym czasie się to odmieni.Jest kuzynką Harrego ale nie przepadają za sobą.
Perrie Edwards. Ma siedemnaście lat. Ma młodszą siostrę El z którą mieszka w Londynie. Wynajmują wspólnie mieszkanie. Jest spokojną dziewczyną woli przeczytać jakąś książkę niż siedzieć w jakimś klubie i się upijać przez co kłóci się ze swoją siostrą, która ma inne zdanie na ten temat. Dobrze się uczy przez co będzie musiała udzielać korepetycje Zaynowi. Jest też najlepszą przyjaciółką Harrego.