czwartek, 27 marca 2014

4.Co ten chłopak ze mną robi?

`Louis`
-... a teraz mam pomysł!-  powiedział Zayn z wielkim uśmiechem.Spojrzeliśmy wszyscy na niego.
-Nie Zie, ja nie mam sił na kluby- powiedział Liam opierając czołem o ramię chłopaka.
-Domyślałem się tego dlatego kupiłem alkohol i zostaniemy w domu.-klasnął dłońmi- A teraz wybaczcie idę się ogarnąć.- po sekundzie poszedł do swojego pokoju. Wstałem i podszedłem do blatu i zacząłem rozpakowywać zakupy.
-Idę coś obejrzeć- oznajmił blondyn i ruszył w stronę salonu.
-Pójdę z tobą.- i po chwili zostałem sam w kuchni z Harrym. Kiedy skończyłem spojrzałem w stronę loczka. Siedział dalej na swoim miejscu i z uśmiechem wpatrywał się w telefon, chyba z kimś pisał.
-Chcesz herbaty?- zapytałem. Oderwał wzrok od urządzenia i spojrzał na mnie, a jego uśmiech się poszerzył.
-Chętnie.
-Może być owocowa? -przytaknął. Włączyłem czajnik, wziąłem dwa kubki i dwie saszetki herbaty. Kiedy woda już się przygotowała nalałem ją do kubków. Wziąłem je w ręce i podszedłem do stołu. Usiadłem i jeden kubek podałem chłopakowi.- Proszę.
-Dzięki.- chwile siedzieliśmy w ciszy, którą on przerwał.-Umm, przepraszam za Zayna ale on mówi co mu ślina a język przyniesie.
-Okey. Nie gniewam się.- uśmiechnąłem się do niego ciepło. -Dziewczyna?
-Co? Nie, nie.- zaśmiał się- Kuzynka.- dopiłem napój, kubek włożyłem do zmywarki.- Chyba pójdę się przespać.-ziewnął. Spojrzałem przez okno w kuchni dzięki któremu miałem widok na podjazd.
-Umm, Harry.
-Tak?- zapytał stojąc już przy wyjściu z pomieszczenia.
-Niestety twoje plany się nie udadzą. - spojrzał na mnie pytająco. Pokiwałem głową w stronę okna.- Przyjechali z waszymi rzeczami.
-Akurat teraz? Pójdziesz po Liama?-zapytał.
-Taa.- odbiłem się od blatu i ruszyłem w stronę salonu. Niall siedział koło Liama śmiali się. Uśmiechnąłem się do siebie widząc przyjaciela w takim stanie co dawno się nie zdarzyło. Podszedłem do nich i usiadłem na fotelu.- Widzę, że się nieźle bawicie ale niestety muszę wam przerwać tą piękną chwilę .
-Co jest Lou? -zapytał blondynek.
-Przyjechali...-
-Zayn! No rusz się do cholery !- przerwał mi głos Harrego, a chwilę później dźwięk dzwonka.
-Harry otwórz te drzwi!
-Wstawaj !- po chwili loczek otworzył drzwi.
-Przywieźli wasze rzeczy. - dokończyłem, Laim westchnął.
-No to lecę.- po raz ostatni uśmiechnął się do Ni i wyszedł z pomieszczenia. Korzystając z okazji wskoczyłem na sofę.
-Między wami coś ten teges? - zapytałem z chytrym uśmieszkiem.
-Louuu idioto! Nie Liam jest fajnym kolegą i tyle.
-I tyle? W Doncaster mówiłeś co innego. - zauważyłem na jego policzkach delikatne rumieńce. No tak cały Nialler.- Chodź pomożemy im. -chwyciłem przyjaciela za rękę i razem wyszliśmy przed dom. -Może pomóc? -zapytałem kiedy byliśmy już przy reszcie. Wszyscy przytaknęli.Po godzinie wszystkie kartony były już w pokojach swoich właścicieli. Chłopacy nam podziękowali, wszyscy byliśmy już wystarczająco zmęczeni, uznaliśmy że pomysł Zayna przełożymy na jutro. Wszedłem do swojego pokoju wyglądał pewnie tak samo jak innych meble, kartony, łóżko, kartony, biurko, kartony. Ściany miałem koloru pomarańczowego. Wziąłem piżamę i poszedłem w stronę łazienki oczywiście nie odbyło się bez zawału. Otwierałem już drzwi od łazienki, gdy z drugiej ktoś wyszedł spojrzałem w tym kierunku i ujrzałem najpiękniejszy widok. Curly  (wymyśliłem przezwisko dla Harrego) stał tam jedynie tylko owinięty ręcznikiem wkoło bioder. Na czoło opadały mu kosmyki mokrych włosów miał lekko wysportowaną klatkę i ta jego piękna mleczna cera. Nawet się nie zorientowałem, że przez moment nie oddychałem.
-Louis?- zapytał.Świetnie Lou! Wyglądasz pewnie teraz jak jakiś psychopata, który chce się rzucić na tego chłopaka.- głosik w mojej głowie ponownie się odezwał.
-Yhmm? -zapytałem ledwo słyszalnie. Nagle zaschło mi w gardle i pewne myśli o mnie i chłopaku w roli głównej ..... Ughh ogarnij się Tomlinson bo zaraz dojdziesz na samą myśl o tym.
-Coś się stało?- zapytał zdezorientowany. Tak ten jebany ręcznik się stał.
-Uhh... nie ja tylko... no wiesz.... zamyśliłem się i ten yyy.. lepiej już pójdę, tak. - nie mogłem ułożyć sensownie zdania. Chłopak się zaśmiał.
-Okey. To miłej nocy.
-Taa, miłej.- powiedziałem po czym jak najszybciej zakluczyłem się w łazience i zjechałem po drzwiach. Boże co ten chłopak ze mną robił. A gdyby ten ręcznik tak nagle niechcący mu spadł? Nie Louis ogarnij się. Wstałem i wziąłem chłodny prysznic, umyłem zęby i wróciłem do siebie tym razem bez żadnych atrakcji pomijając Horana, który wracał do swojego pokoju z miską płatków. Opadłem na łóżko i po chwili zasnąłem.
------------------------------------------------------------------------------------------------
Heej. ;). Przeczytasz= skomentuj. ;).

1 komentarz: