Harry
-Harry, no dawaj obudź się.
-Jeszcze chwilę mamo.- powiedziałem i okryłem się cały kołdrą.
-Wstawaj.- powiedział Liam i potrząsnął mną.
-Liam błagam daj mi jeszcze dziesięć minut.
-Harry! Jest po trzynastej, co ty robiłeś całą noc?
-Gadałem z Gemmą i Perr, a teraz mówię po raz ostatni idę spać!
-Nie! Idziemy zwiedzać Londyn. Wstawaj!
-Idźcie beze mnie!- chłopak najwyraźniej odpuścił, usłyszałem jak zamyka za sobą drzwi. Po niecałej minucie usłyszałem jak ktoś otwiera drzwi i rzuca się na mnie.
-Harry, Harry! Wstawaj szybko.-założyłem poduszkę na głowę.
-Zayn pieprz się!
Louis
Siedzieliśmy w trójkę w kuchni i czekaliśmy na loczka. Nagle do kuchni wparował Liam.
-Zayn zrób coś z nim bo nie wytrzymam!- usiadł przy stole i założył ręce na głowę opierając się na stole.
-Nasz śpioszek jeszcze nie wstał?
-Nie, śpi i z tego co widziałem nie ma zamiaru wstać z tego łóżka dzisiaj. - westchnął. Na twarzy mulata pojawił się podejrzany uśmieszek.
-Daj mi minutkę- i zniknął, biegnąc na górę.Po chwili usłyszeliśmy jak ktoś zbiega po schodach. Do kuchni wparował Harry w samych bokserkach. Tech chłopak chce mnie chyba do grobu wprowadzić.
-Co mu jest?!- spojrzał na mnie. -ZAYYYYN!-odwrócił się w stronę przyjaciela, który już dawno leżał na podłodze i się śmiał.
-Żebyś... żebyś widział swoją minę.- zaczął się śmiać jeszcze głośniej.
-Nienawidzę cię! Ja spałem!
-No to jak już jesteś na nogach to idź się ubrać i idziemy na miasto, zjemy coś po drodze.- odparł Liam.
-Nienawidzę was, jak można tak po prostu budzić człowieka. Powinni za to zamykać!
-Masz pięć minut.- wyszedł. Kiedy Zayn się w miarę ogarną usiadł na krzesło lekko chichocząc. - Co mu powiedziałeś?- zapytał z zaciekawieniem Li.
-Że nasz przystojny kolega- pokazał ruchem głowy na mnie- zemdlał. Sorki Louis ale wiedziałem, że to pomoże.
-Umm, okey, ale skąd wiedziałeś, że to zadziała i dlaczego ja?
-No bo Liam już się z nim widział, tak to bym powiedział, że to on, a że Hazz najwyraźniej cię...
-Idziemy? -wszyscy spojrzeliśmy w kierunku chłopaka z lokami.- Czy dalej będziecie mnie obgadywać.
-Idziemy- powiedział Liam. Na początek poszliśmy coś zjeść, bo Niall zgłodniał znowu. Liam kupił mu żelki na wszelki wypadek gdyby zachciało mu się jeść. A propo zauważyłem, że jemu podoba się chyba mój przyjaciel. Pochodziliśmy po różnych ulicach. Poszliśmy nad Tamizę, zwiedziliśmy z dwa muzea sztuki, a na koniec naszego zwiedzania poszliśmy na diabelski młyn, a następnie na lody. Do domu wróciliśmy około 20.
-Umieram!- wydarł się na cały dom Harry kiedy weszliśmy do domu.
-Ktoś coś chce do jedzenia?-zapytał Horan.Wszyscy udaliśmy się do kuchni i usiedliśmy przy stole tylko Niall buszował przy lodówce.
-Jak można tyle jeść?-zapytał ze zdziwieniem Harry. Zaśmiałem się i wzruszyłem ramionami.Cieszę się, że ich poznałem i będziemy razem mieszkać.
-Ja już odpadam-powiedział Zayn ziewając.- To na razie.-Po 15 minutach udaliśmy się we czwórkę do naszych pokoi. Wziąłem szybki prysznic ubrałem spodnie od piżamy i wróciłem do swojego pokoju, gdy otworzyłem drzwi zobaczyłem, że ktoś siedzi u mnie w pokoju. Dzięki lampce ujrzałem kilka loczków. Harry. Ale co on może chcieć?
-Hej.-usiadłem koło niego. Odwrócił się w moją stronę i uważnie mi się przyglądał.
-Hej.-szepnął, nadal nie spuszczając ze mnie oczu. Już wiem jak on się wczoraj czuł.
-Coś chciałeś? -jakby wyrwany z transu spojrzał przed siebie .
-Nie ja tylko... to znaczy tak, ja chciałem się ciebie zapytać czy..
-Czy? Harry no mów w końcu-pospieszyłem go.
-Czy byś chciał gdzieś jutro ze mną pójść.
-Okey.
-Wiesz możemy iść do klubu lub kina co wolisz.
-We dwójkę?
-Umm, tak chyba, że nie chcesz to zrozumiem..
-Nie, nie może być-uśmiechnąłem się do niego ciepło, a on to odwzajemnił i o Boże ten dołeczek. Usłyszałem dźwięk telefonu chłopak wyciągnął swój telefon.
-O nie.-westchnął.
-Co?
-Moja mama, jestem zmęczony a znając ją nie da mi pójść spać dopóki jej wszystkiego nie opowiem.
-Daj.-zabrałem od niego telefon.
-Co ty..- nie dokończył bo położyłem palca na jego ustach i odebrałem telefon.
-Dobry wieczór. -przywitałem się grzecznie z kobietą.
-Dobry wieczór.Z kim mam przyjemność?
-Louis Tomlinson, współlokator Harrego.
-Aha. Coś się stało? Dlaczego Harry nie odebrał.
-Harry śpi, wszystko z nim w porządku.
-No dobrze. To przekaż mu że dzwoniłam, dobrze?
-Nie ma sprawy.
-Dziękuję, dobranoc Louis.
-Dobranoc.-pożegnałem się i oddałem chłopakowi telefon.
-Dzięki.
-Spoko.
-To ja lecę pa.
-Pa- położyłem się i dopiero teraz zrozumiałem to że Harry zaprosił mnie na randkę, nie no może nie randkę ale spotkanie ze mną! I do tego sam na sam.Ziewnąłem i okryłem się kołdrą po chwili zasnąłem.
--------------------------------------------------------------------
Siemanko! ;). Jest to już 5 rozdział mojego nuudnego opowiadania. Życzę Wam miłego czytania.
Komentujcie! ;).
-Umieram!- wydarł się na cały dom Harry kiedy weszliśmy do domu.
-Ktoś coś chce do jedzenia?-zapytał Horan.Wszyscy udaliśmy się do kuchni i usiedliśmy przy stole tylko Niall buszował przy lodówce.
-Jak można tyle jeść?-zapytał ze zdziwieniem Harry. Zaśmiałem się i wzruszyłem ramionami.Cieszę się, że ich poznałem i będziemy razem mieszkać.
-Ja już odpadam-powiedział Zayn ziewając.- To na razie.-Po 15 minutach udaliśmy się we czwórkę do naszych pokoi. Wziąłem szybki prysznic ubrałem spodnie od piżamy i wróciłem do swojego pokoju, gdy otworzyłem drzwi zobaczyłem, że ktoś siedzi u mnie w pokoju. Dzięki lampce ujrzałem kilka loczków. Harry. Ale co on może chcieć?
-Hej.-usiadłem koło niego. Odwrócił się w moją stronę i uważnie mi się przyglądał.
-Hej.-szepnął, nadal nie spuszczając ze mnie oczu. Już wiem jak on się wczoraj czuł.
-Coś chciałeś? -jakby wyrwany z transu spojrzał przed siebie .
-Nie ja tylko... to znaczy tak, ja chciałem się ciebie zapytać czy..
-Czy? Harry no mów w końcu-pospieszyłem go.
-Czy byś chciał gdzieś jutro ze mną pójść.
-Okey.
-Wiesz możemy iść do klubu lub kina co wolisz.
-We dwójkę?
-Umm, tak chyba, że nie chcesz to zrozumiem..
-Nie, nie może być-uśmiechnąłem się do niego ciepło, a on to odwzajemnił i o Boże ten dołeczek. Usłyszałem dźwięk telefonu chłopak wyciągnął swój telefon.
-O nie.-westchnął.
-Co?
-Moja mama, jestem zmęczony a znając ją nie da mi pójść spać dopóki jej wszystkiego nie opowiem.
-Daj.-zabrałem od niego telefon.
-Co ty..- nie dokończył bo położyłem palca na jego ustach i odebrałem telefon.
-Dobry wieczór. -przywitałem się grzecznie z kobietą.
-Dobry wieczór.Z kim mam przyjemność?
-Louis Tomlinson, współlokator Harrego.
-Aha. Coś się stało? Dlaczego Harry nie odebrał.
-Harry śpi, wszystko z nim w porządku.
-No dobrze. To przekaż mu że dzwoniłam, dobrze?
-Nie ma sprawy.
-Dziękuję, dobranoc Louis.
-Dobranoc.-pożegnałem się i oddałem chłopakowi telefon.
-Dzięki.
-Spoko.
-To ja lecę pa.
-Pa- położyłem się i dopiero teraz zrozumiałem to że Harry zaprosił mnie na randkę, nie no może nie randkę ale spotkanie ze mną! I do tego sam na sam.Ziewnąłem i okryłem się kołdrą po chwili zasnąłem.
--------------------------------------------------------------------
Siemanko! ;). Jest to już 5 rozdział mojego nuudnego opowiadania. Życzę Wam miłego czytania.
Komentujcie! ;).
Jeju z każdym rozdziałem to mi się coraz bardziej podoba. Proszę Cię nie przestawaj pisać, na pewno dużo ludzi czyta tylko nie chcę im się komentować :D. Podoba mi się Twój blog i CHCĘ JUŻ NASTĘPNY ROZDZIAŁ!!
OdpowiedzUsuńDziękuję. ;*. Jutro postaram się dodać. ;)
Usuń