`Louis`
Wyszedłem z domu i ruszyłem do sklepu, który z czego się zorientowałem był niedaleko. Przeszedłem kawałek i skręciłem w lewo zauważyłem zwykły spożywczak i wszedłem do środka. Wziąłem w rękę koszyk i ruszyłem do działu z jakimiś słodyczami dla Horana, bo te, które wczoraj kupił to oczywiście już zjadł cały on. Włożyłem do koszyka pare paczek żelków Haribo jego ulubione, jakieś ciastka, chrupki dalej poszedłem do działu z pieczywem wziąłem dwa pokrojone już bochenki chleba, następnie dział mleczny karton mleka, masło, jakiś serek i tak dalej owoce warzywa, marchewki!. Wczoraj nie chciało nam się już robić jakiś wielkich zakupów bo byliśmy zmęczeni podróżą zamiast jechać dwie godziny to oczywiście jak na nasze szczęście musiało być dużo korków a na dodatek nie mogłem znaleźć mieszkania. Podszedłem do kasy, za ladą stała całkiem ładna blondynka.
-Dzień Dobry.- przywitała się ze mną.
-Dzień Dobry.
-Siatkę?
-Tak, poproszę.- kiedy już wszystko skasowała, zapłaciłem za wszystko.
-Miłego dnia i zapraszam ponownie.
-Dzięki i wzajemnie.- uśmiechnąłem się do niej ostatni raz po czym z dwoma siatkami wyszedłem ze sklepu. Następny punkt mięsny. Uśmiechnąłem się do siebie, kiedy zauważyłem sklep po przeciwnej ulicy. Przeszedłem przez pasy i wszedłem do pomieszczenia. Na wejściu już poczułem ten specyficzny zapach mięsa. Louis przecież jesteś w sklepie mięsnym czego ty się spodziewałeś zapachu fiołków?- odezwał się ten mój kochany głosik.Świetnie kolejka, gdy już po jakiś 10 minutach czekania nastąpiła moja kolej kupiłem potrzebne produkty zapłaciłem i wyszedłem. Dlaczego ja nie wziąłem samochodu? Ah no tak piękna pogoda i zachciało mi się łażenia z zakupami. Po 20 minutach byłem z powrotem w domu. Jedną siatkę położyłem koło drzwi, z kieszeni swoich czerwonych spodni wyciągnąłem klucze, włożyłem do zamka i otwarte? Czy ten dzieciak nie rozumie, że ma się zamykać? Zawsze kiedy do niego przychodziłem nie musiałem się trudzić z dzwonieniem czy pukaniem, aż ktoś mi drzwi otworzy zawsze były otwarte, przez co kiedyś został prawie okradziony ale co tam głupiutki irlandczyk dalej będzie zapraszał jakiś złodziei. Otworzyłem drzwi w rękę wziąłem leżącą siatkę i je za sobą zamknąłem, a następnie bardzo miło przywitałem przyjaciela.
-Niall! Ile razy można ci mówić?! Zamykaj te cholerne drzwi!- wszedłem do kuchni i zobaczyłem go siedzącego przy stole i jedzącego jakieś kanapki. Ciężko westchnąłem. Odłożyłem zakupy na stole i..
-AUĆ!- spadłem na ziemię. Spojrzałem obok świetnie skórka od banana.-Skąd się to tu wzięło?!- spytałem wkurzony.
-Myślisz, że nie wziąłem ze sobą, żadnego jedzenia na podróż?
-Ale to powinno być w śmietniku, a nie leżeć na ziemi Niall!-spojrzałem na przyjaciela ale on nie patrzał na mnie tylko za mnie. Usłyszałem kroki. Nie, nie,nie. Pięknie Tomlinson już pierwszy dzień twojej znajomości a ty robisz z siebie totalnego kretyna, który upada na ziemie przez skórkę od banana.- znowu ten głupi głos. Spojrzałem za siebie na górę i ujrzałem chłopaka z czekoladową burzą loków na głowie. Jego policzki zaczęły się różowić. Świetnie jeszcze się na niego gapie jak jakiś pojeb. Zobaczyłem, że podał mi rękę chwyciłem jego dłoń, a on podciągnął mnie na górę. Spojrzałem w jego oczy pieprzona piękna zieleń, chłopak był trochę wyższy ode mnie.
-Hej, jestem Harry.- przywitał się.
-Hhej, yy ja Louis.-uśmiechnął się do mnie Boże ten uśmiech. Po chwili usłyszałem chichot za sobą odwróciłem się niestety przerywając nasz kontakt wzrokowy i po chwili już mi brakowało tych zielonych tęczówek, a za to zobaczyłem Niallera, który śmiał się z tej całej sytuacji.-Horan, zabije cię.- pobiegłem w stronę przyjaciela, a on jak oparzony szybko wstał z krzesła i pobiegł w stronę salonu a ja za nim. Zaczęliśmy się gonić po całym domu on był po jednej stronie sofy a ja po drugiej wskoczyłem na nią i zacząłem biec w jego kierunku on ją ominą znów wracając do kuchni przebiegliśmy koło Harrego, który nadal stał w tym samym miejscu i chichotał z tej sytuacji, następnie blondyn pobiegł po schodach na górę, gdzie minęliśmy drugiego chłopaka nie zwracałem uwagi kim on był.-Horan i tak przede mną nie uciekniesz.
-Zobaczymy- odpowiedział i zniknął w drzwiach swojego pokoju zamykając je na klucz.
-Nialler no już wyłaź.
-Nie ma takiej mowy.- nagle mi się przypomniało.
-Ok, jak chcesz ale chyba na dole nadal leżą twoje kochane kanapki!- powiedziałem głośno, żeby mógł usłyszeć kiedy schodziłem ze schodów.Tak jak myślałem sekundę później usłyszałem.
-Kanapki. Tomlinson nawet nie waż się mi je ruszać!- Podbiegłem do kuchni przy stole siedział już zielonooki i chyba ten chłopak, który się tak spodobał blondynkowi. Obróciłem się i ujrzałem sylwetkę swojego przyjaciela, szybko podbiegłem do stołu i zabrałem talerz z daniem.-Tommo!
-Tak Horanku?- zapytałem milutko zbliżając się do swojego celu śmietnik.
-Nawet nie próbuj. -otworzyłem szafkę i ujrzałem w niej kubeł z workiem na śmieci.- Jak to zrobisz to się do ciebie w życiu nie odezwę! - zagroził mi krzyżując ręce na piersi.
-Niech no ja pomyślę, hmm..Nie będziesz już zostawiał żadnych skórek?
-Nie, nie będę ale oddaj już mi te kanapki.
-Na pewno?- zapytałem podnosząc jedną brew.
-Na pewno ta twoja idealna dupcia już nie ucierpi.- powiedział wytykając mi język.
-Idiota.- podszedłem do niego i wręczyłem mu talerz. Zadowolony usiadł przy stole i zaczął się zajadać. Spojrzałem na resztę Harry wpatrywał się w telefon a Liam? Tak chyba tak miał na imię wpatrywał się w mojego przyjaciela może jemu on też się spodobał? Szybkim krokiem podszedłem do tego chłopaka i podałem mu rękę w geście przywitania się.
-Cześć jestem Louis.-spojrzał na mnie i uścisnął moją dłoń.
-Hej ja jestem Liam.
- Tak wiem.- Spojrzałem na Ni patrzał na mnie jakby miał się na mnie rzucić i zamordować na miejscu.Ze strony Liama i Harrego usłyszałem krótki chichot. Przysiadłem się do nich.
-Więc wy tak zawsze? - zapytał po chwili Liam.
-Umm nie.
-Tylko wtedy nie zamykam drzwi od domu a ten tu skończony idiota próbuje mnie wystraszyć, żebym się nauczył zamykać drzwi, kiedy nie posprzątam.
-Po prostu nie lubię bałaganu Ni.-powiedziałem na co on tylko wywrócił oczmi.
-No to będziesz miał mały problem bo Zayn i Harry są strasznymi bałaganiarzami.- westchnął.
-Wcale nie. -zaprzeczył loczek.- Ja po prostu lubię mieć wszystko pod ręką.- wytłumaczył.
-Do tego jest strasznie nadopiekuńczy-ciągnął swój monolog Niall.
-Nie tylko nie to.-odezwał się Harry. A ja dałem mu zaciekawione spojrzenie.- Po prostu moja mama jest strasznie nadopiekuńcza i mam tego dość.-wszyscy w trójkę się zaśmialiśmy- To nie jest śmieszne!
-Oj Haroldzie nie złość się.- powiedział Li, a H spojrzał na niego wzrokiem zabójcy.
-Nie mów tak do mnie!
-Oj Haroldzie nie złość się...
-Payn jak zaraz nie przestaniesz.!
-bo złość piękności szkodzi Haroldzie.-dokończył. Razem z Niallem patrzyliśmy na tą scenkę z rozbawieniem i zaciekawieniem. Pewnie oni na to co działo się parę minut temu patrzyli tak samo. Chłopak odwrócił się do niego plecami.-Ojj Harry nie złość się!- powiedział z rozbawieniem.
-Spadaj Li.- ciemnooki podszedł do chłopaka i usiał mu na nogach okrakiem.
-Harry. Nie złość się już no.
-Liam nienawidzę cię jesteś taki...- nie dokończył bo ktoś wszedł do domu z okrzykiem `Już jestem!`. Spojrzałem na naszego trzeciego nowego współlokatora stanął w wejściu od kuchni i zaczął się po niej rozglądać a następnie przeniósł wzrok na nas torbę odłożył na bok wszedł do środka miał w ręku reklamówkę z czego dało się już usłyszeć z zapewne alkoholem. Miał on czarne włosy , brązowe oczy, ciemną cerę. Podszedł do nas.
-Cześć jestem Zayn.- przywitał nas z szerokim uśmiechem.
-Cześć a ja Louis.
-Hej ja Niall.-chłopak podszedł do reszty swoich przyjaciół i podparł się na ich ramionach.
-Wiem, Liaś wiele o tobie wspominał.- spojrzałem w stronę Nialla, który się zarumienił tak samo jak Liam.
-Zayn zamknij się, ok?
-Faktycznie miałeś racje, że jest przystojny.- powiedział na co Ni się zaktusił sokiem, który akurat pił. Poklepałem go kilka razy po plecach.
-Już jest dobrze?- zapytałem, on potwierdził kiwając głową.
-Louis też jest całkiem całkiem co nie Haz?- teraz ja na nich spojrzałem, a oczy miałem szeroko otwarte.
Harry spojrzał na Zayna, a później na mnie.- No więc?-dopytywał się dalej.
-Zayn idź się utop, ok?- zapytał Liam.
-Czy ja coś robię? Tylko stwierdzam fakt, iż mamy całkiem przystojnych współlokatorów, a teraz mam pomysł!. - ogłosił z wielkim uśmiechem wymalowanym na twarzy.
-------------------------------------------------------------------
Heej. Macie spotkanie Larrego. ♥. Jeśli ktoś to przeczytał to mam nadzieje, że się spodobało.:).
Zostaw jakąś opinie ;).
-Mania.
-------------------------------------------------------------------
Heej. Macie spotkanie Larrego. ♥. Jeśli ktoś to przeczytał to mam nadzieje, że się spodobało.:).
Zostaw jakąś opinie ;).
-Mania.
Czy wszyscy to homo? XD
OdpowiedzUsuńHah. Nie Zayn nie bd homo xD.
Usuń