czwartek, 8 maja 2014

9.Pech za pechem..

Perrie
Minął już tydzień od rozpoczęcia szkoły, a już miałam go dosyć. Lubię szkołę nie mam tu zbyt dużo przyjaciół w sumie mam tylko Demi i Harryego. Głupio mi trochę przed nim z powodu El. Czy ona zawsze musi coś zepsuć? Nikt o tym nie miał wiedzieć. Nawet jego rodzice nie wiedzą o tym, że jest gejem. Siostra raz usłyszała jego rozmowę z Zaynem, nie mówiła nikomu o tym, nie zależało jej na tym. Jest zazdrosna o Louisa, to pewne widać, że jej się on podoba, a Haz stoi jej na drodze. Myślała, że jak Lou się dowie to go odtrąci? Obserwuje ich widzę, że między nimi coś iskrzy, oni chyba nie mają pojęcia jak czule na siebie patrzą. Ehh,,, to jest piękne chciałabym kiedyś znaleźć sobie osobę, która patrzy na mnie tak jak na nich. Matematyka minęła, lubię ten przedmiot i mogę się śmiało przyznać,że jest on moim ulubionym. 
-Perrie najlepszy wynik 95%.- podeszłam odebrać test. Zadzwonił dzwonek.- Panie Malik proszę zostać.- powiedziała nauczycielka do mulata. Jak jest między nami? Jako dzieci się nienawidziliśmy teraz w sumie jest tak samo.- Panno Edwards.- spojrzałam na starszą, rudą kobietę. Pokazała mi gestem dłoni, abym do niej podeszła. Zayn stał koło niej. O nie. Tylko nie to o czym myślę..
-Tak?
-Jak już wiesz miałaś najlepszy wynik. Zayn- zwróciła się do chłopaka- ty miałeś najgorszy.
-I co z tego?- odezwał się.
-Perrie będziesz udzielała jemu korepetycji....
-Co?- wypowiedzieliśmy razem. Wiedziałam, że to powie. To najgorsza rzecz jaka mogła mi się przydarzyć. 
-Widzę, że się cieszycie.-wspominałam, że jej nie lubię?- Tak więc za miesiąc napiszesz poprawę z tego testu minimum 70%. A teraz idźcie na przerwę.
-Ale Louis jest dobry z matematyki on może mnie uczyć. Mieszkamy razem i będziemy mieć więcej czasu..
-Nie. Powiedziałam, że Perrie. A teraz mam dyżur...- wyszliśmy.
-To jak chcesz Lou może cię uczyć.- powiedziałam kiedy szliśmy na następną lekcje. Stanął przede mną, poprawiłam torbę.
-Nie, no spoko. Jak chcesz to możemy się razem uczyć.- puścił mi oczko. Czy on to robi specjalnie?
-Nie chce.
- Ale ja tak.
-Na serio możesz się uczyć z Louisem. Nie powiem nic nauczycielce.
-No to o której i gdzie spotykamy?- zapytał jakby mnie wcześniej nie słyszał. Robi mi to nazłość, dobrze wie, że nie chce z nim spędzać czasu.-U ciebie czy u mnie? Czy może gdzieś wyjdziemy?
-Możemy u mnie. Ale jeśli chcesz to naprawdę..
-O 17 ci pasuje?
-Zayn!- nie wytrzymałam. Co za dupek. Aż ta mnie nienawidzi że musi zabierać mi mój wolny czas?
-Biorę to za tak.- i tak po prostu odszedł. Ughh.. Serio muszę mieć takiego pecha.
Harry
Leżałem zmęczony dniem. Byłem chyba sam w domu. Liam i Niall poszli na zakupy, a Zayn do Perr. Rozśmieszył mnie fakt, że muszą się razem uczyć. Mulat będzie jej ciągle dokuczał, już widzę jak wywala go za drzwi. A Lou? Chyba też gdzieś wyszedł. Co do niego? Chyba się w nim zakochałem. Wcześniej nie miałem chłopaka. Nie chciałem, żeby ktokolwiek o tym wiedział.Wątpię, żeby mama się cieszyła. 
-Harry?- usłyszałem głos, głos w którym się zakochałem. Lou wszedł do środka. 
-Co jest?- usiadłem po turecku na łóżku.- Siadaj.
-Nic tylko nudziło mi się.-wzruszył ramionami. 
-Mi w sumie też.- Od kiedy El wyjawiła mój sekret dziwnie nam się rozmawia. Jasne Louis też jest gejem i nie ma nic temu przeciwko. Ale stosunek między nami się zmienił. Dopiero teraz dostrzegłem, że był bez koszulki i siedział naprzeciwko mnie. Chyba się na niego nie rzucę. Chyba.. Wygląda on tak uhh gorąco, seksownie? 
-Umm Hazz?
-Hmm?
-Gapisz się- zaśmiał się. Kocham ten dźwięk kiedy to robi, wtedy tak słodko marszczy nos. Kiedy te słowa do mnie dotarły, odwróciłem natychmiast głowę, policzki miałem już pewnie całe czerwone ze wstydu. Co jeśli mu to przeszkadza? W sumie jakby mu to przeszkadzało to by nie przychodził tutaj bez tej koszulki, wiedząc, że w pokoju siedzi napalony na niego nastolatek.- To co robimy?
-A co chcesz? Może coś pooglądamy?- spuściłem głowę, żeby nie widział moich polików. Znowu się zaśmiał. Co w tym śmiesznego? Może to ze mnie się śmieje? 
-Możemy pooglądać.-miał chytry uśmieszek Wzrokiem zjechał na dół na mojego..
-Umm ta, tak jasne.-jąkałem się. Co mu chodzi po głowie? Czy to może...?Niee na pewno nie.- Co chcesz obejrzeć?- najchętniej walnąłbym teraz głową o ścianę. Moje policzki zrobiły się jeszcze bardziej czerwone. Nachylił się nade mną.
- A ty?- szepnął mi uwodzicielsko do ucha. Przełknąłem głośno ślinę. Czy on właśnie? O Boże.. Od kiedy on jest taki odważny? 
-Ja..? Umm nie wiem..
-Ale ja wiem.- pocałował mnie za uchem. Dobrze, że siedzę bo tak to bym już dawno leżał na ziemi. -Słodko się rumienisz Harry.- zachichotał. Zbliżał się w moją stronę. Po chwili ja leżałem, a on był nade mną. -Lou-szepnąłem. Tak bardzo chciałbym go teraz pocałować, a co jeśli on sobie tylko ze mnie żartuje? 
-Cii.- zaczął się ponownie pochylać. Kiedy już czułem jego oddech na swoich ustach i chciałem się pochylić do przodu usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. Lou chyba nie chciał się ruszać ale po czwartym razem wstał.- Zaraz wracam.
Louis
Kiedy zebrałem się, aby to w końcu zrobić. Podejść do niego i go pocałować, powiedzieć wszystko to oczywiście ktoś musiał nam przeszkodzić.. Wyszedłem z jego pokoju, najchętniej bym tego nie robił ale ten ktoś za drzwiami nie chce dać za wygraną. Zbiegłem szybko po schodach. 
-Już idę!! -krzyknąłem kiedy byłem na dole. Otworzyłem drzwi i ujrzałem El. Świetnie! Że ma jeszcze tupet się tutaj pokazywać i nam przerywać..
-----------------------------------------
Hejoo! 
I jak Wam się podoba rozdział? Czy w ogóle się Wam podoba.. Musze przyznać, że świetnie mi się pisze z perspektywy Perrie. 
Podsumowanie. Zbliżamy się coraz bliżej Larrego i Zerrie z Niamem jest trochu dziwnie. W następnym rozdziale pojawi się perspektywa Nialla lub Liama. Jeszcze muszę pomyśleć jak rozegrać pewną scenkę. Nie bd już przedłużała. Bajoo! ;*.
Przeczytasz? = Skomentuj. ;)

niedziela, 27 kwietnia 2014

8.Bo ja teź nim jestem Harry...

Harry
Zaprosiliśmy dziewczyny tak dziewczyny. Chciałem, żeby przyszła Perrie ale nie chciała zostawiać same w domu El i Danielle, która u nich nocowała.Dawaliśmy sobie różne pytania i wyzwania, które później stawały się coraz dziwniejsze. Wszyscy byliśmy mocno wcięci oprócz Perr ona nie chciała pić.
-Pytanie czy wyzwanie?- zapytał rozbawiony Zayn.
-Wyzwanie- powiedział Niall.Mulat się zaśmiał jeszcze głośniej, pokazał palcem na Liama.
-Pocałuj go, tak porządnie- dokończył.Spojrzeliśmy na blondynka, był cały czerwony na polikach tak samo jak Li.Po chwili wstał i usiadł brunetowi na kolana. Zaczęli się całować, zerknąłem na Lou patrzał się na mnie, koło niego siedziała El, która próbowała zacząć z nim rozmowę i Dan, która patrzyła z obrzydzeniem na chłopaków. Kiedy Ni wrócił na swoje miejsce zakręcił butelką wypadło na Dan.
-Pytanie- odezwała się.
-Hmm, co cię najbardziej obrzydza?
-Związki homoseksualne, nie wiem jak wy mogliście to teraz zrobić!- zaśmiała się. Spojrzałem na El śmiała się razem z nią i patrzała się mi prosto w oczy no tak ona wie. Przyjechała raz do nas na wakacje i podsłuchała moją rozmowę z Zi.Wszyscy na nią patrzeliśmy jak wryci.- No co?
-Jesteś homofobem? -odezwał się Louis.Przytaknęła.
-To nie jest normalne. Związek powinien się składać z kobiety i faceta.
-Dan-szturchnęła ją Perrie.
-No co? Ma rację!-broniła ją El.-Tych pedałków powinno nie być na świecie.No nie Harry?-zwróciła się do mnie. Nie odzywałem się-Aaa no tak ty nie odpowiesz bo sam nim jesteś.-wyśmiała mnie.Wstałem i wybiegłem zamknąłem się w pokoju. Miałem dość! Chciałem mieć nowe, lepsze życie. A co jeśli się okaże, że Lou i Niall też są tego samego zdania? Rzuciłem się na łóżku i przykryłem się kołdrą.Po sekundzie usłyszałem pukanie do drzwi. Chciałem to olać nie chce słuchać tych wszystkich pocieszających słów.
-Harry!- usłyszałem głos Louisa.-Otwórz, proszę. - wstałem, od kluczyłem drzwi. Spojrzałem na niego miał smutny wyraz twarzy.-Mogę?- otworzyłem szerzej drzwi,wszedł do środka. Usiadłem na łóżku.
-Co chciałeś?- zapytałem może zbyt chłodno.
-Umm. Bo ja chciałem się zapytać czy..-przerwałem mu.
-Czy jestem gejem?  Tak, a teraz może mi powiesz, że jesteś jakimś pieprzonym homofobem? Proszę bardzo!
-Niee! Harry nie jestem, żadnym homofobem!
-To po co wtedy przyszedłeś?
-Na pewno nie po to, żeby się z ciebie nabijać. Ja chciałem ci powiedzieć..- przerwa.
-Lou o co chodzi?- usiadł koło mnie i spojrzał mi się w oczy.
-Bo ja też nim jestem Harry...
-Co? Kim? To znaczy, zaraz czy ty mi właśnie powiedziałeś, że jesteś gejem?- zacinałem się i nie potrafiłem ułożyć normalnego zdania. Chłopak o pięknych niebieskich oczach, który ostatnio zaczął mi się podobać. Nie, nie ostatnio, od samego początku coś do niego czułem...
-Mhmm.- mruknął.- Nie mówiliśmy wam...
-Mówiliśmy? -zapytałem zdziwiony.-Czy to znaczy, ze Niall też jest gejem?
-Tak. W Doncaster nie mieliśmy życia, w naszej szkole były same dupki. Dlatego woleliśmy zachować to dla siebie, nie wiedzieliśmy jaka będzie wasza reakcja.- zaśmiałem się.- Co?- zapytał zdziwiony.
-Czy to wtedy znaczy, że w tym domu jest jeden hetero-chłopak? -zaśmiał się.
-To Liam też?-zapytał jakby już to wiedział. Przytaknąłem.
-Wiedziałeś?
-Nie do końca, coś przeczuwałem jak zobaczyłem jak patrzy na Nialla. Coś się między nimi kręci. - uśmiechnąłem się na widok tych dwóch chłopaków razem. Liam powinien znaleźć sobie miłego chłopaka, który go nie wykorzysta i tak dalej. Będzie tym jedynym i nim właśnie jest Ni. Rozmawialiśmy o wszystkim, powoli poznawaliśmy się coraz bardziej. Powiedział mi, że Zayn nieźle opieprzył El i odwiózł je z powrotem.Przyszła jeszcze Perrie i przeprosiła mnie za jej zachowanie. Nie wiem kiedy i jak ale zasnęliśmy zmęczeni całym dniem. Razem, w jednym łóżku.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Heej jest tu ktoś? ;d. W końcu napisałam po dłuuugiej przerwie. Krótkie i do bani wiem ale cóż...
 Przeczytasz = Skomentuj ! ;*

wtorek, 22 kwietnia 2014

Informacja.

Przepraszam, że nic nie dodawałam. ;c. Mam połowę rozdziału i chociaż jutro mam testy to dodam ;*. Trzymajcie się i trzymam za niektórych kciuki, którzy też muszą pisać. ;*.

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

7. Ruda małpa.

Harry
Ostatnie dwa tygodnie wakacji minęły szybko i zaczęła się szkoła. Między mną a Lou nic się nie zmieniło od wydarzenia w kinie. Omijamy ten temat, ale zauważyłem, że między Niallem i Liamem coś iskrzy. Cieszę się widząc szczęśliwego przyjaciela. W końcu może sobie pozwolić na miłość. W Holmes Chapel musiał udawać, że interesują go dziewczyny. Dlaczego? Bo jego dla wszystkich wspaniały tatuś jest pieprzonym homofobem. 
Stałem teraz na parterze w naszej nowej szkole razem z Liamem i czekaliśmy na moja kuzynkę Perrie. Kiedy ostatnio ją widziałem była maluchem, zresztą takim samym jak ja. Jest ode mnie o rok starsza. 
-Rozpoznasz ją?-zapytał przyjaciel.
-Umm, tak chyba tak. Nie mogła się aż tak zmienić.-pamiętam ją jak jeszcze była strasznie niziutka i trochę otyła. Miała z 8 lat? Nie zapominając o jej bezczelnej siostrzyczce Eleonor. Zobaczyłem blondynkę, która zmierzała w naszym kierunku i pomachała mi.
-Czy to..
-Perr?-przerwałem Liamowi. 
-Cześć Harry!- przytuliła się do mnie, odwzajemniłem to.
-Liam? Nic się nie zmieniliście. -powiedziała przytulając tym razem mojego towarzysza. 
-Czego nie można powiedzieć o tobie.-uśmiechnęła się szerzej.Miała blond włosy do ramion, pamiętam jak zawsze je zapuszczała i kłóciła się z ciocią, że nie pójdzie do fryzjera. Też wyrosła i schudła.
-Dziękuję. -podszedł do nas Zayn.
-Widzę, że już poznajecie piękne panie.-uśmiechnął się i zarzucił rękę na jej ramie. -Jestem Zayn.-przedstawił się.
-Wiem-powiedziała po czym strąciła rękę chłopaka.Zaśmiałem się.Zayn stał zdezorientowany.- Pewnie mnie nie poznajesz.-Tak oni nigdy za sobą nie przepadali. 
-Umm.
-Perrie. 
-Perrie. Skąd ja kojarzę te.... czekaj.To ty?!-zapytał będąc w szoku.
-Mhmm.
-Wow! Zmieniłaś się i to...
-Dobra Zayn zamknij się już-uciszyłem go.-Pokażesz nam gdzie jest sala 35?
-Ok, do której chodzicie?
-Ia, zaraz gdzie jest Niall?- Liam się zaczął oglądać. Po chwili ujrzeliśmy dwie sylwetki wchodzące do szkoły.Podeszli do nas.
-Sorki za spóźnienie ale Niall zgłodniał po drodze. -usprawiedliwił ich Lou.
-Ok, Perr zaprowadzi nas do klas.-przedstawiłem jeszcze kuzynkę z chłopakami i ruszyliśmy w stronę naszej klasy. Ja, Liam i Niall byliśmy razem w klasie jako młodszy rocznik od naszych dwóch przyjaciół. 
-Dobra to tu. Haz chce cię jeszcze uprzedzić.-podniosłem brew.-El będzie chodzić z wami do klasy.
-Co niee. To miał być świetny rok.-zacząłem narzekać. Dzwonek zadzwonił co oznaczało początek pierwszej lekcji w tym roku.
Louis
-To jak, zaprowadzić was?-zapytała blondynka.
-Tak.
-Klasa?
-II c.-odpowiedział Zayn.
-Umm, ok.Czyli wychodzi na to, że jesteśmy razem w klasie. Ruszyliśmy wzdłuż korytarza i jedno piętro wyżej. Była minuta po dzwonku jak weszliśmy do pełnej już klasy. Wszystkie spojrzenia były pokierowane na nas. Perrie usiadła koło dziewczyny z niebieskimi końcówkami. W przedostatniej ławce od ściany usiadłem razem z Malikiem. 
-Kim ona jest?-zapytałem go, korzystając z faktu, że nie było jeszcze nauczyciela w klasie.
-Kuzynka Harrego. Nie przepadamy zbytnio za sobą.
-Zauważyłem, patrzycie się na siebie jakbyście mieli się zabić.-zaśmiałem się.
-Ochh zamknij się. Kiedyś była nadąsana, dosłownie czego nie zrobiłeś obrażała się na siebie. W dodatku taki kujonik. Ale teraz, stary nigdy bym jej nie poznał.
-Czyżby kuzynka Hazy ci się spodobała Malik.
-Zamknij się Lou.-próbował być poważny ale zaraz na jego twarzy pojawił się uśmiech. Do klasy wbiegł nauczyciel.
-Dzień dobry moi drodzy!-przywitał się i napisał swoje imię i nazwisko na tablicy.-Nazywam się Jack Wood i będę was uczył w tym roku naszego ulubionego przedmiotu czyli fizyki. -klasnął w dłonie z entuzjazmem czego nie podzielała cała klasa.
Harry
Siedziała naprzeciwko mnie z jakąś dziewczyną z lokami. Serio? Nie dość, że chodzę z nią do klasy to jeszcze musi siedzieć przede mną! Nie mam jakiejś wielkiej ochoty słuchać jej tępego śmiechu. Siedziałem z chłopakiem o imieniu Stan, a za mną nasze dwa gołąbeczki. Lekcje mijały w miarę szybko, może to dlatego, że mieliśmy je tak mniej więcej wolne. Po piątej lekcji czyli długiej męczącej chemii wyszliśmy przed szkołę i czekaliśmy na resztę naszych współlokatorów. Po 2 minutach pojawili się.
-Nie rozumiem tego to jest chore!- usłyszeliśmy na wstęp narzekanie Zayna.
-Co jest?-odezwał się Niall, kiedy usiedliśmy przy ławce. Każdy z nas wyją swoje jedzenie. 
-Jak można już na samym początku roku robić jakiś jebany test? I do tego z matmy!
-Zayn nie panikuj.-zaczął go uspokajać Lou.
-Łatwo ci mówić. Ta ruda już się na mnie uwzięła! 
-Jakbyś nie słuchał na lekcji to może i by ci dała spokój.-resztę przerwy przegadaliśmy na temat nowych nauczycieli. Niall narzekał na to, że nie może jeść na lekcji. Liam z Louisem na faceta od fizyki. Rozważali czy przypadkiem ten gościu nic nie bierze. Zi nadal na swoją ulubioną czerwonowłosą nauczycielkę, a ja? Na El. Po powrocie do domu zjedliśmy obiad. Lou pomagał Malikowi nad zadaniami z matmy, które specjalnie zadała mu nauczycielka. Pod wieczór wzięliśmy po kilka piw i udaliśmy się na górę do naszego niezagospodarowanego pokoju. Białe ściany i brązowe panele nic więcej. Usiedliśmy w kółku i otworzyliśmy po piwie. Wpadaliśmy na różne pomysły co można by było tutaj urządzić.
-Mam! -zawołał radośnie Payn.- A może by tak mała siłownia? 
-Świetnie!-zawołaliśmy razem. 
-A co ze sprzętem?- zapytał Lou.
-Umm, o to się nie martwcie.Załatwię.Mój ojciec ma firmę i takie tam.- powiedział Li.
-To skoro już mamy wybrany pomysł. To co wy na to, żebyśmy zagrali w butelkę.-zgodziliśmy się.
----------------------------------------------------------------
Hejoo! ;).
Coś fajnie mi się ostatnio piszę to opowiadanie xd.
Jak wam mijają dni? Ja jak na razie mam rekolekcje czyli wolne xd. 
Zapraszam jeszcze na mojego drugiego bloga :http://halfbrothers9193.blogspot.com/
Przeczytasz=Skomentuj! ;*.

niedziela, 6 kwietnia 2014

6.Randka.

Louis
Jeszcze godzina, wytrzymasz...Wziąłem swoje przyszykowane wcześniej ubrania, czyli obcisłe beżowe rurki, a na to czarną koszule. Zapukałem do drzwi od naszej łazienki.
-Zajętee!-krzyknął Horan.
-Niall, wyłaź! Muszę wziąć prysznic.-po chwili drzwi się uchyliły, blondasek wyciągnął do mnie rękę z moim żelem chwyciłem go i drzwi się zamknęły. - Niall!
-Idź obok.- co on odwala? Poszedłem do łazienki obok.
-Gemma!- usłyszałem znajomy lekko zachrypnięty głos.-Tak.Za godzinę.Mhmm.. Dzięki kocham cię!- ucichł. Może nie powinienem podsłuchiwać? Wzruszyłem ramionami. Wziąłem szybki prysznic, założyłem na siebie ubrania, próbowałem ułożyć w miarę włosy ale jak na złość chciały pozostać w nieładzie. Wyszedłem z pomieszczenia , wróciłem jeszcze do siebie po telefon i portfel. Zbiegłem na dół i pokierowałem się do kuchni. Przy stole siedział Malik. Nalałem sobie soku i usiadłem przy nim.
-Gotowy?- zapytał szczerząc się do mnie.
-Tak.. Ty wiesz?
-Louis. Harry od rana jest cały poddenerwowany i uśmiech nie schodzi mu z ust. Przede mną nic się nie ukryje.-szturchnął mnie łokciem.- Polubił cię.-uśmiechnąłem się.
-Naprawdę?
-Mhmm. I mam nadzieje, że jak tu przyjdzie i cię zobaczy nie rzuci się na ciebie i zgwałci na moich oczach.- zaśmialiśmy się. Napiłem się i obracałem szklankę na stole.- To gdzie cię zabiera nasz Loczek?
-Nie wiem chyba..- nie dokończyłem.
-Zayn gdzie jest..o Louis.
-Hej.
-Hej.-czy Zayn wspomniał coś o gwałcie? Miał na sobie czarne obcisłe rurki i białą koszulę z wyciętym V. Wpatrywaliśmy się w siebie i dosłownie pożeraliśmy się wzrokiem. Dobrze że był tu mulat tak to bym pewnie się na niego rzucił. Chłopak obok mnie zaśmiał się.
-Gdzie jest co?- dokończył. Harry oderwał ode mnie wzrok i zwrócił się do Zayna.
-Yyy tak, wiesz gdzie jest Liam?
-Nie, poszedł na górę, pewnie siedzi u siebie.
-Nie ma go tam. U Nialla też.-parsknąłem śmiechem, czym zwróciłem na siebie wzrok dwóch chłopaków.
-Chyba wiem gdzie jest.-powiedziałem z rozbawieniem-Czy nasza łazienka dalej jest zajęta?-pokiwał twierdząco głową.
-Co jest?-zapytał zaciekawionym głosem Zi.
-Chyba jest zajęty... Niallem.
-Dobry Boże dziękuje, że to nie moja łazienka. - powiedział Zayn patrząc się w górę. Wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem.- No co tak stoicie? Idźcie.-wyszliśmy wszyscy z kuchni i poszliśmy się ubrać, założyłem na siebie białą bluzę i buty.
-Nie będziesz się nudził?-zapytał lokowaty.
-Nie, mam już zajęcie.-uśmiechnął się chytrze. -To udanej randki!-Curly się lekko zarumienił. Wyszliśmy przed dom. Kiedy zamykałem usłyszałem Zayna.
-Liaam! Niaaaall!-no to mają przesrane.Zaśmiałem się.
-Co jest?
-Zayn nie da im spokoju.To gdzie nas zabierasz?-zapytałem dalej się uśmiechając.
-Umm, kino? Może być?-zapytał niepewny. Możesz mnie zaprowadzić gdziekolwiek, ważne że z tobą.
-Tak.-ruszyliśmy śmiejąc się i rozmawiając o wszystkim i o niczym. W kinie wybraliśmy film LOL i kupiliśmy zestaw dla dwojga. Usiedliśmy na końcu.
-Reeklamy- narzekał mój towarzysz.Zaśmiałem się.
-Nie lubisz ich?
-Niee, są nudne i długie.-skrzywił się.
-No wiesz, zawsze można jakoś zająć ten czas.-oblizałem usta. Zauważyłem u niego lekkie rumieńce, opuścił głowę.Tomlinson jesteś wredny.
-Taa- zaczął pić swój napój przez słonkę. - Oglądałeś to wcześniej?
-Siostra próbowała mnie namówić, co się jej nie udało.-światła zgasły i film się zaczął.Rozsiadłem się na swoim siedzeniu i piłem swoją Cole. W połowie filmu ktoś z przodu zaczął gadać. Usłyszałem dwie dziewczyny.Wziąłem garść popcornu i zacząłem w nie nim rzucać.
-Louis.-szepnął Harry.
-Co?
-Co ty robisz?
-Rzucam, denerwują mnie.-chłopak się zaśmiał i pokręcił głową.Chciałem wziąć kolejną garść. Poczułem coś ciepłego przy mojej dłoni spojrzałem na nią. Zobaczyłem dłoń Stylesa, którą trzymałem. Spojrzeliśmy na siebie. Zieleń i błękit połączone razem. Usta, oczy, usta, oczy. Pochyliłem się niepewnie do przodu, chłopak powtórzył ten krok tak samo niepewnie.Czułem jego oddech na swoich ustach. Jeszcze jeden ruch.Kiedy miałem się pochylić do przodu usłyszałem głośne śmiechy. Spojrzałem na te dziewczyny. Były odwrócone w naszą stronę.Zabiję! Oddaliłem się od młodszego chłopaka i spojrzałem na nie wzrokiem mordercy szkoda, że było ciemno. Resztę filmu spędziliśmy w ciszy. Nie mogłem się skupić na filmie, nie po tym co się stało albo mogło się stać. Kiedy się skończył wyszliśmy przed budynek.
-To co może się przejdziemy?- zaproponowałem.
-Może.- ruszyliśmy w stronę najbliższego parku. Śmialiśmy się i żartowaliśmy omijając sytuacje z kina. Wróciliśmy około 21. Światła były zapalone w salonie, weszliśmy do niego. Niall i Liam siedzieli po obuch stronach sofy, a Zayn po środku. Oglądali jakiś film. Wróciłem do siebie i przebrałem się. Zgasiłem światło i położyłem się w łóżku..
-------------------------------------------------------
Dobry wieczór. :). Macie moment Larrego. ;). Jak mija weekend kochani?
Komentujcie! ;*.

wtorek, 1 kwietnia 2014

5.Zwiedzanie miasta.

Harry
-Harry, no dawaj obudź się.
-Jeszcze chwilę mamo.- powiedziałem i okryłem się cały kołdrą. 
-Wstawaj.- powiedział Liam i potrząsnął mną. 
-Liam błagam daj mi jeszcze dziesięć minut.
-Harry! Jest po trzynastej, co ty robiłeś całą noc? 
-Gadałem z Gemmą i Perr, a teraz mówię po raz ostatni idę spać!
-Nie! Idziemy zwiedzać  Londyn. Wstawaj!
-Idźcie beze mnie!- chłopak najwyraźniej odpuścił, usłyszałem jak zamyka za sobą drzwi. Po niecałej minucie usłyszałem jak ktoś otwiera drzwi i rzuca się na mnie.
-Harry, Harry! Wstawaj szybko.-założyłem poduszkę na głowę.
-Zayn pieprz się!
Louis
Siedzieliśmy w trójkę w kuchni i czekaliśmy na loczka. Nagle do kuchni wparował Liam.
-Zayn zrób coś z nim bo nie wytrzymam!- usiadł przy stole i założył ręce na głowę opierając się na stole.
-Nasz śpioszek jeszcze nie wstał?
-Nie, śpi i z tego co widziałem nie ma zamiaru wstać z tego łóżka dzisiaj. - westchnął. Na twarzy mulata pojawił się podejrzany uśmieszek.
-Daj mi minutkę- i zniknął, biegnąc na górę.Po chwili usłyszeliśmy jak ktoś zbiega po schodach. Do kuchni wparował Harry w samych bokserkach. Tech chłopak chce mnie chyba do grobu wprowadzić.
-Co mu jest?!- spojrzał na mnie. -ZAYYYYN!-odwrócił się w stronę przyjaciela, który już dawno leżał na podłodze i się śmiał. 
-Żebyś... żebyś widział swoją minę.- zaczął się śmiać jeszcze głośniej.
-Nienawidzę cię! Ja spałem!
-No to jak już jesteś na nogach to idź się ubrać i idziemy na miasto, zjemy coś po drodze.- odparł Liam.
-Nienawidzę was, jak można tak po prostu budzić człowieka. Powinni za to zamykać!
-Masz pięć minut.- wyszedł. Kiedy Zayn się w miarę ogarną usiadł na krzesło lekko chichocząc. - Co mu powiedziałeś?- zapytał z zaciekawieniem Li.
-Że nasz przystojny kolega- pokazał ruchem głowy na mnie- zemdlał. Sorki Louis ale wiedziałem, że to pomoże. 
-Umm, okey, ale skąd wiedziałeś, że to zadziała i dlaczego ja? 
-No bo Liam już się z nim widział, tak to bym powiedział, że to on, a że Hazz najwyraźniej cię...
-Idziemy? -wszyscy spojrzeliśmy w kierunku chłopaka z lokami.- Czy dalej będziecie mnie obgadywać.
-Idziemy- powiedział Liam. Na początek poszliśmy coś zjeść, bo Niall zgłodniał znowu. Liam kupił mu żelki na wszelki wypadek gdyby zachciało mu się jeść. A propo zauważyłem, że jemu podoba się chyba mój przyjaciel. Pochodziliśmy po różnych ulicach. Poszliśmy nad Tamizę, zwiedziliśmy z dwa muzea sztuki, a na koniec naszego zwiedzania poszliśmy na diabelski młyn, a następnie na lody. Do domu wróciliśmy około 20.
-Umieram!- wydarł się na cały dom Harry kiedy weszliśmy do domu.
-Ktoś coś chce do jedzenia?-zapytał Horan.Wszyscy udaliśmy się do kuchni i usiedliśmy przy stole tylko Niall buszował przy lodówce.
-Jak można tyle jeść?-zapytał ze zdziwieniem Harry. Zaśmiałem się i wzruszyłem ramionami.Cieszę się, że ich poznałem i będziemy razem mieszkać.
-Ja już odpadam-powiedział Zayn ziewając.- To na razie.-Po 15 minutach udaliśmy się we czwórkę do naszych pokoi. Wziąłem szybki prysznic ubrałem spodnie od piżamy i wróciłem do swojego pokoju, gdy otworzyłem drzwi zobaczyłem, że ktoś siedzi u mnie w pokoju. Dzięki lampce ujrzałem kilka loczków. Harry. Ale co on może chcieć?
-Hej.-usiadłem koło niego. Odwrócił się w moją stronę i uważnie mi się przyglądał.
-Hej.-szepnął, nadal nie spuszczając ze mnie oczu. Już wiem jak on się wczoraj czuł.
-Coś chciałeś? -jakby wyrwany z transu spojrzał przed siebie .
-Nie ja tylko... to znaczy tak, ja chciałem się ciebie zapytać czy..
-Czy? Harry no mów w końcu-pospieszyłem go.
-Czy byś chciał gdzieś jutro ze mną pójść.
-Okey.
-Wiesz możemy iść do klubu lub kina co wolisz.
-We dwójkę?
-Umm, tak chyba, że nie chcesz to zrozumiem..
-Nie, nie może być-uśmiechnąłem się do niego ciepło, a on to odwzajemnił i o Boże ten dołeczek. Usłyszałem dźwięk telefonu chłopak wyciągnął swój telefon.
-O nie.-westchnął.
-Co?
-Moja mama, jestem zmęczony a znając ją nie da mi pójść spać dopóki jej wszystkiego nie opowiem.
-Daj.-zabrałem od niego telefon.
-Co ty..- nie dokończył bo położyłem palca na jego ustach i odebrałem telefon.
-Dobry wieczór. -przywitałem się grzecznie z kobietą.
-Dobry wieczór.Z kim mam przyjemność?
-Louis Tomlinson, współlokator Harrego.
-Aha. Coś się stało? Dlaczego Harry nie odebrał.
-Harry śpi, wszystko z nim w porządku.
-No dobrze. To przekaż mu że dzwoniłam, dobrze?
-Nie ma sprawy.
-Dziękuję, dobranoc Louis.
-Dobranoc.-pożegnałem się i oddałem chłopakowi telefon.
-Dzięki.
-Spoko.
-To ja lecę pa.
-Pa- położyłem się i dopiero teraz zrozumiałem to że Harry zaprosił mnie na randkę, nie no może nie randkę ale spotkanie ze mną! I do tego sam na sam.Ziewnąłem i okryłem się kołdrą po chwili zasnąłem.
--------------------------------------------------------------------
Siemanko! ;). Jest to już 5 rozdział mojego nuudnego opowiadania. Życzę Wam miłego czytania.
Komentujcie! ;).

czwartek, 27 marca 2014

4.Co ten chłopak ze mną robi?

`Louis`
-... a teraz mam pomysł!-  powiedział Zayn z wielkim uśmiechem.Spojrzeliśmy wszyscy na niego.
-Nie Zie, ja nie mam sił na kluby- powiedział Liam opierając czołem o ramię chłopaka.
-Domyślałem się tego dlatego kupiłem alkohol i zostaniemy w domu.-klasnął dłońmi- A teraz wybaczcie idę się ogarnąć.- po sekundzie poszedł do swojego pokoju. Wstałem i podszedłem do blatu i zacząłem rozpakowywać zakupy.
-Idę coś obejrzeć- oznajmił blondyn i ruszył w stronę salonu.
-Pójdę z tobą.- i po chwili zostałem sam w kuchni z Harrym. Kiedy skończyłem spojrzałem w stronę loczka. Siedział dalej na swoim miejscu i z uśmiechem wpatrywał się w telefon, chyba z kimś pisał.
-Chcesz herbaty?- zapytałem. Oderwał wzrok od urządzenia i spojrzał na mnie, a jego uśmiech się poszerzył.
-Chętnie.
-Może być owocowa? -przytaknął. Włączyłem czajnik, wziąłem dwa kubki i dwie saszetki herbaty. Kiedy woda już się przygotowała nalałem ją do kubków. Wziąłem je w ręce i podszedłem do stołu. Usiadłem i jeden kubek podałem chłopakowi.- Proszę.
-Dzięki.- chwile siedzieliśmy w ciszy, którą on przerwał.-Umm, przepraszam za Zayna ale on mówi co mu ślina a język przyniesie.
-Okey. Nie gniewam się.- uśmiechnąłem się do niego ciepło. -Dziewczyna?
-Co? Nie, nie.- zaśmiał się- Kuzynka.- dopiłem napój, kubek włożyłem do zmywarki.- Chyba pójdę się przespać.-ziewnął. Spojrzałem przez okno w kuchni dzięki któremu miałem widok na podjazd.
-Umm, Harry.
-Tak?- zapytał stojąc już przy wyjściu z pomieszczenia.
-Niestety twoje plany się nie udadzą. - spojrzał na mnie pytająco. Pokiwałem głową w stronę okna.- Przyjechali z waszymi rzeczami.
-Akurat teraz? Pójdziesz po Liama?-zapytał.
-Taa.- odbiłem się od blatu i ruszyłem w stronę salonu. Niall siedział koło Liama śmiali się. Uśmiechnąłem się do siebie widząc przyjaciela w takim stanie co dawno się nie zdarzyło. Podszedłem do nich i usiadłem na fotelu.- Widzę, że się nieźle bawicie ale niestety muszę wam przerwać tą piękną chwilę .
-Co jest Lou? -zapytał blondynek.
-Przyjechali...-
-Zayn! No rusz się do cholery !- przerwał mi głos Harrego, a chwilę później dźwięk dzwonka.
-Harry otwórz te drzwi!
-Wstawaj !- po chwili loczek otworzył drzwi.
-Przywieźli wasze rzeczy. - dokończyłem, Laim westchnął.
-No to lecę.- po raz ostatni uśmiechnął się do Ni i wyszedł z pomieszczenia. Korzystając z okazji wskoczyłem na sofę.
-Między wami coś ten teges? - zapytałem z chytrym uśmieszkiem.
-Louuu idioto! Nie Liam jest fajnym kolegą i tyle.
-I tyle? W Doncaster mówiłeś co innego. - zauważyłem na jego policzkach delikatne rumieńce. No tak cały Nialler.- Chodź pomożemy im. -chwyciłem przyjaciela za rękę i razem wyszliśmy przed dom. -Może pomóc? -zapytałem kiedy byliśmy już przy reszcie. Wszyscy przytaknęli.Po godzinie wszystkie kartony były już w pokojach swoich właścicieli. Chłopacy nam podziękowali, wszyscy byliśmy już wystarczająco zmęczeni, uznaliśmy że pomysł Zayna przełożymy na jutro. Wszedłem do swojego pokoju wyglądał pewnie tak samo jak innych meble, kartony, łóżko, kartony, biurko, kartony. Ściany miałem koloru pomarańczowego. Wziąłem piżamę i poszedłem w stronę łazienki oczywiście nie odbyło się bez zawału. Otwierałem już drzwi od łazienki, gdy z drugiej ktoś wyszedł spojrzałem w tym kierunku i ujrzałem najpiękniejszy widok. Curly  (wymyśliłem przezwisko dla Harrego) stał tam jedynie tylko owinięty ręcznikiem wkoło bioder. Na czoło opadały mu kosmyki mokrych włosów miał lekko wysportowaną klatkę i ta jego piękna mleczna cera. Nawet się nie zorientowałem, że przez moment nie oddychałem.
-Louis?- zapytał.Świetnie Lou! Wyglądasz pewnie teraz jak jakiś psychopata, który chce się rzucić na tego chłopaka.- głosik w mojej głowie ponownie się odezwał.
-Yhmm? -zapytałem ledwo słyszalnie. Nagle zaschło mi w gardle i pewne myśli o mnie i chłopaku w roli głównej ..... Ughh ogarnij się Tomlinson bo zaraz dojdziesz na samą myśl o tym.
-Coś się stało?- zapytał zdezorientowany. Tak ten jebany ręcznik się stał.
-Uhh... nie ja tylko... no wiesz.... zamyśliłem się i ten yyy.. lepiej już pójdę, tak. - nie mogłem ułożyć sensownie zdania. Chłopak się zaśmiał.
-Okey. To miłej nocy.
-Taa, miłej.- powiedziałem po czym jak najszybciej zakluczyłem się w łazience i zjechałem po drzwiach. Boże co ten chłopak ze mną robił. A gdyby ten ręcznik tak nagle niechcący mu spadł? Nie Louis ogarnij się. Wstałem i wziąłem chłodny prysznic, umyłem zęby i wróciłem do siebie tym razem bez żadnych atrakcji pomijając Horana, który wracał do swojego pokoju z miską płatków. Opadłem na łóżko i po chwili zasnąłem.
------------------------------------------------------------------------------------------------
Heej. ;). Przeczytasz= skomentuj. ;).