czwartek, 8 maja 2014

9.Pech za pechem..

Perrie
Minął już tydzień od rozpoczęcia szkoły, a już miałam go dosyć. Lubię szkołę nie mam tu zbyt dużo przyjaciół w sumie mam tylko Demi i Harryego. Głupio mi trochę przed nim z powodu El. Czy ona zawsze musi coś zepsuć? Nikt o tym nie miał wiedzieć. Nawet jego rodzice nie wiedzą o tym, że jest gejem. Siostra raz usłyszała jego rozmowę z Zaynem, nie mówiła nikomu o tym, nie zależało jej na tym. Jest zazdrosna o Louisa, to pewne widać, że jej się on podoba, a Haz stoi jej na drodze. Myślała, że jak Lou się dowie to go odtrąci? Obserwuje ich widzę, że między nimi coś iskrzy, oni chyba nie mają pojęcia jak czule na siebie patrzą. Ehh,,, to jest piękne chciałabym kiedyś znaleźć sobie osobę, która patrzy na mnie tak jak na nich. Matematyka minęła, lubię ten przedmiot i mogę się śmiało przyznać,że jest on moim ulubionym. 
-Perrie najlepszy wynik 95%.- podeszłam odebrać test. Zadzwonił dzwonek.- Panie Malik proszę zostać.- powiedziała nauczycielka do mulata. Jak jest między nami? Jako dzieci się nienawidziliśmy teraz w sumie jest tak samo.- Panno Edwards.- spojrzałam na starszą, rudą kobietę. Pokazała mi gestem dłoni, abym do niej podeszła. Zayn stał koło niej. O nie. Tylko nie to o czym myślę..
-Tak?
-Jak już wiesz miałaś najlepszy wynik. Zayn- zwróciła się do chłopaka- ty miałeś najgorszy.
-I co z tego?- odezwał się.
-Perrie będziesz udzielała jemu korepetycji....
-Co?- wypowiedzieliśmy razem. Wiedziałam, że to powie. To najgorsza rzecz jaka mogła mi się przydarzyć. 
-Widzę, że się cieszycie.-wspominałam, że jej nie lubię?- Tak więc za miesiąc napiszesz poprawę z tego testu minimum 70%. A teraz idźcie na przerwę.
-Ale Louis jest dobry z matematyki on może mnie uczyć. Mieszkamy razem i będziemy mieć więcej czasu..
-Nie. Powiedziałam, że Perrie. A teraz mam dyżur...- wyszliśmy.
-To jak chcesz Lou może cię uczyć.- powiedziałam kiedy szliśmy na następną lekcje. Stanął przede mną, poprawiłam torbę.
-Nie, no spoko. Jak chcesz to możemy się razem uczyć.- puścił mi oczko. Czy on to robi specjalnie?
-Nie chce.
- Ale ja tak.
-Na serio możesz się uczyć z Louisem. Nie powiem nic nauczycielce.
-No to o której i gdzie spotykamy?- zapytał jakby mnie wcześniej nie słyszał. Robi mi to nazłość, dobrze wie, że nie chce z nim spędzać czasu.-U ciebie czy u mnie? Czy może gdzieś wyjdziemy?
-Możemy u mnie. Ale jeśli chcesz to naprawdę..
-O 17 ci pasuje?
-Zayn!- nie wytrzymałam. Co za dupek. Aż ta mnie nienawidzi że musi zabierać mi mój wolny czas?
-Biorę to za tak.- i tak po prostu odszedł. Ughh.. Serio muszę mieć takiego pecha.
Harry
Leżałem zmęczony dniem. Byłem chyba sam w domu. Liam i Niall poszli na zakupy, a Zayn do Perr. Rozśmieszył mnie fakt, że muszą się razem uczyć. Mulat będzie jej ciągle dokuczał, już widzę jak wywala go za drzwi. A Lou? Chyba też gdzieś wyszedł. Co do niego? Chyba się w nim zakochałem. Wcześniej nie miałem chłopaka. Nie chciałem, żeby ktokolwiek o tym wiedział.Wątpię, żeby mama się cieszyła. 
-Harry?- usłyszałem głos, głos w którym się zakochałem. Lou wszedł do środka. 
-Co jest?- usiadłem po turecku na łóżku.- Siadaj.
-Nic tylko nudziło mi się.-wzruszył ramionami. 
-Mi w sumie też.- Od kiedy El wyjawiła mój sekret dziwnie nam się rozmawia. Jasne Louis też jest gejem i nie ma nic temu przeciwko. Ale stosunek między nami się zmienił. Dopiero teraz dostrzegłem, że był bez koszulki i siedział naprzeciwko mnie. Chyba się na niego nie rzucę. Chyba.. Wygląda on tak uhh gorąco, seksownie? 
-Umm Hazz?
-Hmm?
-Gapisz się- zaśmiał się. Kocham ten dźwięk kiedy to robi, wtedy tak słodko marszczy nos. Kiedy te słowa do mnie dotarły, odwróciłem natychmiast głowę, policzki miałem już pewnie całe czerwone ze wstydu. Co jeśli mu to przeszkadza? W sumie jakby mu to przeszkadzało to by nie przychodził tutaj bez tej koszulki, wiedząc, że w pokoju siedzi napalony na niego nastolatek.- To co robimy?
-A co chcesz? Może coś pooglądamy?- spuściłem głowę, żeby nie widział moich polików. Znowu się zaśmiał. Co w tym śmiesznego? Może to ze mnie się śmieje? 
-Możemy pooglądać.-miał chytry uśmieszek Wzrokiem zjechał na dół na mojego..
-Umm ta, tak jasne.-jąkałem się. Co mu chodzi po głowie? Czy to może...?Niee na pewno nie.- Co chcesz obejrzeć?- najchętniej walnąłbym teraz głową o ścianę. Moje policzki zrobiły się jeszcze bardziej czerwone. Nachylił się nade mną.
- A ty?- szepnął mi uwodzicielsko do ucha. Przełknąłem głośno ślinę. Czy on właśnie? O Boże.. Od kiedy on jest taki odważny? 
-Ja..? Umm nie wiem..
-Ale ja wiem.- pocałował mnie za uchem. Dobrze, że siedzę bo tak to bym już dawno leżał na ziemi. -Słodko się rumienisz Harry.- zachichotał. Zbliżał się w moją stronę. Po chwili ja leżałem, a on był nade mną. -Lou-szepnąłem. Tak bardzo chciałbym go teraz pocałować, a co jeśli on sobie tylko ze mnie żartuje? 
-Cii.- zaczął się ponownie pochylać. Kiedy już czułem jego oddech na swoich ustach i chciałem się pochylić do przodu usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. Lou chyba nie chciał się ruszać ale po czwartym razem wstał.- Zaraz wracam.
Louis
Kiedy zebrałem się, aby to w końcu zrobić. Podejść do niego i go pocałować, powiedzieć wszystko to oczywiście ktoś musiał nam przeszkodzić.. Wyszedłem z jego pokoju, najchętniej bym tego nie robił ale ten ktoś za drzwiami nie chce dać za wygraną. Zbiegłem szybko po schodach. 
-Już idę!! -krzyknąłem kiedy byłem na dole. Otworzyłem drzwi i ujrzałem El. Świetnie! Że ma jeszcze tupet się tutaj pokazywać i nam przerywać..
-----------------------------------------
Hejoo! 
I jak Wam się podoba rozdział? Czy w ogóle się Wam podoba.. Musze przyznać, że świetnie mi się pisze z perspektywy Perrie. 
Podsumowanie. Zbliżamy się coraz bliżej Larrego i Zerrie z Niamem jest trochu dziwnie. W następnym rozdziale pojawi się perspektywa Nialla lub Liama. Jeszcze muszę pomyśleć jak rozegrać pewną scenkę. Nie bd już przedłużała. Bajoo! ;*.
Przeczytasz? = Skomentuj. ;)

niedziela, 27 kwietnia 2014

8.Bo ja teź nim jestem Harry...

Harry
Zaprosiliśmy dziewczyny tak dziewczyny. Chciałem, żeby przyszła Perrie ale nie chciała zostawiać same w domu El i Danielle, która u nich nocowała.Dawaliśmy sobie różne pytania i wyzwania, które później stawały się coraz dziwniejsze. Wszyscy byliśmy mocno wcięci oprócz Perr ona nie chciała pić.
-Pytanie czy wyzwanie?- zapytał rozbawiony Zayn.
-Wyzwanie- powiedział Niall.Mulat się zaśmiał jeszcze głośniej, pokazał palcem na Liama.
-Pocałuj go, tak porządnie- dokończył.Spojrzeliśmy na blondynka, był cały czerwony na polikach tak samo jak Li.Po chwili wstał i usiadł brunetowi na kolana. Zaczęli się całować, zerknąłem na Lou patrzał się na mnie, koło niego siedziała El, która próbowała zacząć z nim rozmowę i Dan, która patrzyła z obrzydzeniem na chłopaków. Kiedy Ni wrócił na swoje miejsce zakręcił butelką wypadło na Dan.
-Pytanie- odezwała się.
-Hmm, co cię najbardziej obrzydza?
-Związki homoseksualne, nie wiem jak wy mogliście to teraz zrobić!- zaśmiała się. Spojrzałem na El śmiała się razem z nią i patrzała się mi prosto w oczy no tak ona wie. Przyjechała raz do nas na wakacje i podsłuchała moją rozmowę z Zi.Wszyscy na nią patrzeliśmy jak wryci.- No co?
-Jesteś homofobem? -odezwał się Louis.Przytaknęła.
-To nie jest normalne. Związek powinien się składać z kobiety i faceta.
-Dan-szturchnęła ją Perrie.
-No co? Ma rację!-broniła ją El.-Tych pedałków powinno nie być na świecie.No nie Harry?-zwróciła się do mnie. Nie odzywałem się-Aaa no tak ty nie odpowiesz bo sam nim jesteś.-wyśmiała mnie.Wstałem i wybiegłem zamknąłem się w pokoju. Miałem dość! Chciałem mieć nowe, lepsze życie. A co jeśli się okaże, że Lou i Niall też są tego samego zdania? Rzuciłem się na łóżku i przykryłem się kołdrą.Po sekundzie usłyszałem pukanie do drzwi. Chciałem to olać nie chce słuchać tych wszystkich pocieszających słów.
-Harry!- usłyszałem głos Louisa.-Otwórz, proszę. - wstałem, od kluczyłem drzwi. Spojrzałem na niego miał smutny wyraz twarzy.-Mogę?- otworzyłem szerzej drzwi,wszedł do środka. Usiadłem na łóżku.
-Co chciałeś?- zapytałem może zbyt chłodno.
-Umm. Bo ja chciałem się zapytać czy..-przerwałem mu.
-Czy jestem gejem?  Tak, a teraz może mi powiesz, że jesteś jakimś pieprzonym homofobem? Proszę bardzo!
-Niee! Harry nie jestem, żadnym homofobem!
-To po co wtedy przyszedłeś?
-Na pewno nie po to, żeby się z ciebie nabijać. Ja chciałem ci powiedzieć..- przerwa.
-Lou o co chodzi?- usiadł koło mnie i spojrzał mi się w oczy.
-Bo ja też nim jestem Harry...
-Co? Kim? To znaczy, zaraz czy ty mi właśnie powiedziałeś, że jesteś gejem?- zacinałem się i nie potrafiłem ułożyć normalnego zdania. Chłopak o pięknych niebieskich oczach, który ostatnio zaczął mi się podobać. Nie, nie ostatnio, od samego początku coś do niego czułem...
-Mhmm.- mruknął.- Nie mówiliśmy wam...
-Mówiliśmy? -zapytałem zdziwiony.-Czy to znaczy, ze Niall też jest gejem?
-Tak. W Doncaster nie mieliśmy życia, w naszej szkole były same dupki. Dlatego woleliśmy zachować to dla siebie, nie wiedzieliśmy jaka będzie wasza reakcja.- zaśmiałem się.- Co?- zapytał zdziwiony.
-Czy to wtedy znaczy, że w tym domu jest jeden hetero-chłopak? -zaśmiał się.
-To Liam też?-zapytał jakby już to wiedział. Przytaknąłem.
-Wiedziałeś?
-Nie do końca, coś przeczuwałem jak zobaczyłem jak patrzy na Nialla. Coś się między nimi kręci. - uśmiechnąłem się na widok tych dwóch chłopaków razem. Liam powinien znaleźć sobie miłego chłopaka, który go nie wykorzysta i tak dalej. Będzie tym jedynym i nim właśnie jest Ni. Rozmawialiśmy o wszystkim, powoli poznawaliśmy się coraz bardziej. Powiedział mi, że Zayn nieźle opieprzył El i odwiózł je z powrotem.Przyszła jeszcze Perrie i przeprosiła mnie za jej zachowanie. Nie wiem kiedy i jak ale zasnęliśmy zmęczeni całym dniem. Razem, w jednym łóżku.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Heej jest tu ktoś? ;d. W końcu napisałam po dłuuugiej przerwie. Krótkie i do bani wiem ale cóż...
 Przeczytasz = Skomentuj ! ;*

wtorek, 22 kwietnia 2014

Informacja.

Przepraszam, że nic nie dodawałam. ;c. Mam połowę rozdziału i chociaż jutro mam testy to dodam ;*. Trzymajcie się i trzymam za niektórych kciuki, którzy też muszą pisać. ;*.

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

7. Ruda małpa.

Harry
Ostatnie dwa tygodnie wakacji minęły szybko i zaczęła się szkoła. Między mną a Lou nic się nie zmieniło od wydarzenia w kinie. Omijamy ten temat, ale zauważyłem, że między Niallem i Liamem coś iskrzy. Cieszę się widząc szczęśliwego przyjaciela. W końcu może sobie pozwolić na miłość. W Holmes Chapel musiał udawać, że interesują go dziewczyny. Dlaczego? Bo jego dla wszystkich wspaniały tatuś jest pieprzonym homofobem. 
Stałem teraz na parterze w naszej nowej szkole razem z Liamem i czekaliśmy na moja kuzynkę Perrie. Kiedy ostatnio ją widziałem była maluchem, zresztą takim samym jak ja. Jest ode mnie o rok starsza. 
-Rozpoznasz ją?-zapytał przyjaciel.
-Umm, tak chyba tak. Nie mogła się aż tak zmienić.-pamiętam ją jak jeszcze była strasznie niziutka i trochę otyła. Miała z 8 lat? Nie zapominając o jej bezczelnej siostrzyczce Eleonor. Zobaczyłem blondynkę, która zmierzała w naszym kierunku i pomachała mi.
-Czy to..
-Perr?-przerwałem Liamowi. 
-Cześć Harry!- przytuliła się do mnie, odwzajemniłem to.
-Liam? Nic się nie zmieniliście. -powiedziała przytulając tym razem mojego towarzysza. 
-Czego nie można powiedzieć o tobie.-uśmiechnęła się szerzej.Miała blond włosy do ramion, pamiętam jak zawsze je zapuszczała i kłóciła się z ciocią, że nie pójdzie do fryzjera. Też wyrosła i schudła.
-Dziękuję. -podszedł do nas Zayn.
-Widzę, że już poznajecie piękne panie.-uśmiechnął się i zarzucił rękę na jej ramie. -Jestem Zayn.-przedstawił się.
-Wiem-powiedziała po czym strąciła rękę chłopaka.Zaśmiałem się.Zayn stał zdezorientowany.- Pewnie mnie nie poznajesz.-Tak oni nigdy za sobą nie przepadali. 
-Umm.
-Perrie. 
-Perrie. Skąd ja kojarzę te.... czekaj.To ty?!-zapytał będąc w szoku.
-Mhmm.
-Wow! Zmieniłaś się i to...
-Dobra Zayn zamknij się już-uciszyłem go.-Pokażesz nam gdzie jest sala 35?
-Ok, do której chodzicie?
-Ia, zaraz gdzie jest Niall?- Liam się zaczął oglądać. Po chwili ujrzeliśmy dwie sylwetki wchodzące do szkoły.Podeszli do nas.
-Sorki za spóźnienie ale Niall zgłodniał po drodze. -usprawiedliwił ich Lou.
-Ok, Perr zaprowadzi nas do klas.-przedstawiłem jeszcze kuzynkę z chłopakami i ruszyliśmy w stronę naszej klasy. Ja, Liam i Niall byliśmy razem w klasie jako młodszy rocznik od naszych dwóch przyjaciół. 
-Dobra to tu. Haz chce cię jeszcze uprzedzić.-podniosłem brew.-El będzie chodzić z wami do klasy.
-Co niee. To miał być świetny rok.-zacząłem narzekać. Dzwonek zadzwonił co oznaczało początek pierwszej lekcji w tym roku.
Louis
-To jak, zaprowadzić was?-zapytała blondynka.
-Tak.
-Klasa?
-II c.-odpowiedział Zayn.
-Umm, ok.Czyli wychodzi na to, że jesteśmy razem w klasie. Ruszyliśmy wzdłuż korytarza i jedno piętro wyżej. Była minuta po dzwonku jak weszliśmy do pełnej już klasy. Wszystkie spojrzenia były pokierowane na nas. Perrie usiadła koło dziewczyny z niebieskimi końcówkami. W przedostatniej ławce od ściany usiadłem razem z Malikiem. 
-Kim ona jest?-zapytałem go, korzystając z faktu, że nie było jeszcze nauczyciela w klasie.
-Kuzynka Harrego. Nie przepadamy zbytnio za sobą.
-Zauważyłem, patrzycie się na siebie jakbyście mieli się zabić.-zaśmiałem się.
-Ochh zamknij się. Kiedyś była nadąsana, dosłownie czego nie zrobiłeś obrażała się na siebie. W dodatku taki kujonik. Ale teraz, stary nigdy bym jej nie poznał.
-Czyżby kuzynka Hazy ci się spodobała Malik.
-Zamknij się Lou.-próbował być poważny ale zaraz na jego twarzy pojawił się uśmiech. Do klasy wbiegł nauczyciel.
-Dzień dobry moi drodzy!-przywitał się i napisał swoje imię i nazwisko na tablicy.-Nazywam się Jack Wood i będę was uczył w tym roku naszego ulubionego przedmiotu czyli fizyki. -klasnął w dłonie z entuzjazmem czego nie podzielała cała klasa.
Harry
Siedziała naprzeciwko mnie z jakąś dziewczyną z lokami. Serio? Nie dość, że chodzę z nią do klasy to jeszcze musi siedzieć przede mną! Nie mam jakiejś wielkiej ochoty słuchać jej tępego śmiechu. Siedziałem z chłopakiem o imieniu Stan, a za mną nasze dwa gołąbeczki. Lekcje mijały w miarę szybko, może to dlatego, że mieliśmy je tak mniej więcej wolne. Po piątej lekcji czyli długiej męczącej chemii wyszliśmy przed szkołę i czekaliśmy na resztę naszych współlokatorów. Po 2 minutach pojawili się.
-Nie rozumiem tego to jest chore!- usłyszeliśmy na wstęp narzekanie Zayna.
-Co jest?-odezwał się Niall, kiedy usiedliśmy przy ławce. Każdy z nas wyją swoje jedzenie. 
-Jak można już na samym początku roku robić jakiś jebany test? I do tego z matmy!
-Zayn nie panikuj.-zaczął go uspokajać Lou.
-Łatwo ci mówić. Ta ruda już się na mnie uwzięła! 
-Jakbyś nie słuchał na lekcji to może i by ci dała spokój.-resztę przerwy przegadaliśmy na temat nowych nauczycieli. Niall narzekał na to, że nie może jeść na lekcji. Liam z Louisem na faceta od fizyki. Rozważali czy przypadkiem ten gościu nic nie bierze. Zi nadal na swoją ulubioną czerwonowłosą nauczycielkę, a ja? Na El. Po powrocie do domu zjedliśmy obiad. Lou pomagał Malikowi nad zadaniami z matmy, które specjalnie zadała mu nauczycielka. Pod wieczór wzięliśmy po kilka piw i udaliśmy się na górę do naszego niezagospodarowanego pokoju. Białe ściany i brązowe panele nic więcej. Usiedliśmy w kółku i otworzyliśmy po piwie. Wpadaliśmy na różne pomysły co można by było tutaj urządzić.
-Mam! -zawołał radośnie Payn.- A może by tak mała siłownia? 
-Świetnie!-zawołaliśmy razem. 
-A co ze sprzętem?- zapytał Lou.
-Umm, o to się nie martwcie.Załatwię.Mój ojciec ma firmę i takie tam.- powiedział Li.
-To skoro już mamy wybrany pomysł. To co wy na to, żebyśmy zagrali w butelkę.-zgodziliśmy się.
----------------------------------------------------------------
Hejoo! ;).
Coś fajnie mi się ostatnio piszę to opowiadanie xd.
Jak wam mijają dni? Ja jak na razie mam rekolekcje czyli wolne xd. 
Zapraszam jeszcze na mojego drugiego bloga :http://halfbrothers9193.blogspot.com/
Przeczytasz=Skomentuj! ;*.

niedziela, 6 kwietnia 2014

6.Randka.

Louis
Jeszcze godzina, wytrzymasz...Wziąłem swoje przyszykowane wcześniej ubrania, czyli obcisłe beżowe rurki, a na to czarną koszule. Zapukałem do drzwi od naszej łazienki.
-Zajętee!-krzyknął Horan.
-Niall, wyłaź! Muszę wziąć prysznic.-po chwili drzwi się uchyliły, blondasek wyciągnął do mnie rękę z moim żelem chwyciłem go i drzwi się zamknęły. - Niall!
-Idź obok.- co on odwala? Poszedłem do łazienki obok.
-Gemma!- usłyszałem znajomy lekko zachrypnięty głos.-Tak.Za godzinę.Mhmm.. Dzięki kocham cię!- ucichł. Może nie powinienem podsłuchiwać? Wzruszyłem ramionami. Wziąłem szybki prysznic, założyłem na siebie ubrania, próbowałem ułożyć w miarę włosy ale jak na złość chciały pozostać w nieładzie. Wyszedłem z pomieszczenia , wróciłem jeszcze do siebie po telefon i portfel. Zbiegłem na dół i pokierowałem się do kuchni. Przy stole siedział Malik. Nalałem sobie soku i usiadłem przy nim.
-Gotowy?- zapytał szczerząc się do mnie.
-Tak.. Ty wiesz?
-Louis. Harry od rana jest cały poddenerwowany i uśmiech nie schodzi mu z ust. Przede mną nic się nie ukryje.-szturchnął mnie łokciem.- Polubił cię.-uśmiechnąłem się.
-Naprawdę?
-Mhmm. I mam nadzieje, że jak tu przyjdzie i cię zobaczy nie rzuci się na ciebie i zgwałci na moich oczach.- zaśmialiśmy się. Napiłem się i obracałem szklankę na stole.- To gdzie cię zabiera nasz Loczek?
-Nie wiem chyba..- nie dokończyłem.
-Zayn gdzie jest..o Louis.
-Hej.
-Hej.-czy Zayn wspomniał coś o gwałcie? Miał na sobie czarne obcisłe rurki i białą koszulę z wyciętym V. Wpatrywaliśmy się w siebie i dosłownie pożeraliśmy się wzrokiem. Dobrze że był tu mulat tak to bym pewnie się na niego rzucił. Chłopak obok mnie zaśmiał się.
-Gdzie jest co?- dokończył. Harry oderwał ode mnie wzrok i zwrócił się do Zayna.
-Yyy tak, wiesz gdzie jest Liam?
-Nie, poszedł na górę, pewnie siedzi u siebie.
-Nie ma go tam. U Nialla też.-parsknąłem śmiechem, czym zwróciłem na siebie wzrok dwóch chłopaków.
-Chyba wiem gdzie jest.-powiedziałem z rozbawieniem-Czy nasza łazienka dalej jest zajęta?-pokiwał twierdząco głową.
-Co jest?-zapytał zaciekawionym głosem Zi.
-Chyba jest zajęty... Niallem.
-Dobry Boże dziękuje, że to nie moja łazienka. - powiedział Zayn patrząc się w górę. Wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem.- No co tak stoicie? Idźcie.-wyszliśmy wszyscy z kuchni i poszliśmy się ubrać, założyłem na siebie białą bluzę i buty.
-Nie będziesz się nudził?-zapytał lokowaty.
-Nie, mam już zajęcie.-uśmiechnął się chytrze. -To udanej randki!-Curly się lekko zarumienił. Wyszliśmy przed dom. Kiedy zamykałem usłyszałem Zayna.
-Liaam! Niaaaall!-no to mają przesrane.Zaśmiałem się.
-Co jest?
-Zayn nie da im spokoju.To gdzie nas zabierasz?-zapytałem dalej się uśmiechając.
-Umm, kino? Może być?-zapytał niepewny. Możesz mnie zaprowadzić gdziekolwiek, ważne że z tobą.
-Tak.-ruszyliśmy śmiejąc się i rozmawiając o wszystkim i o niczym. W kinie wybraliśmy film LOL i kupiliśmy zestaw dla dwojga. Usiedliśmy na końcu.
-Reeklamy- narzekał mój towarzysz.Zaśmiałem się.
-Nie lubisz ich?
-Niee, są nudne i długie.-skrzywił się.
-No wiesz, zawsze można jakoś zająć ten czas.-oblizałem usta. Zauważyłem u niego lekkie rumieńce, opuścił głowę.Tomlinson jesteś wredny.
-Taa- zaczął pić swój napój przez słonkę. - Oglądałeś to wcześniej?
-Siostra próbowała mnie namówić, co się jej nie udało.-światła zgasły i film się zaczął.Rozsiadłem się na swoim siedzeniu i piłem swoją Cole. W połowie filmu ktoś z przodu zaczął gadać. Usłyszałem dwie dziewczyny.Wziąłem garść popcornu i zacząłem w nie nim rzucać.
-Louis.-szepnął Harry.
-Co?
-Co ty robisz?
-Rzucam, denerwują mnie.-chłopak się zaśmiał i pokręcił głową.Chciałem wziąć kolejną garść. Poczułem coś ciepłego przy mojej dłoni spojrzałem na nią. Zobaczyłem dłoń Stylesa, którą trzymałem. Spojrzeliśmy na siebie. Zieleń i błękit połączone razem. Usta, oczy, usta, oczy. Pochyliłem się niepewnie do przodu, chłopak powtórzył ten krok tak samo niepewnie.Czułem jego oddech na swoich ustach. Jeszcze jeden ruch.Kiedy miałem się pochylić do przodu usłyszałem głośne śmiechy. Spojrzałem na te dziewczyny. Były odwrócone w naszą stronę.Zabiję! Oddaliłem się od młodszego chłopaka i spojrzałem na nie wzrokiem mordercy szkoda, że było ciemno. Resztę filmu spędziliśmy w ciszy. Nie mogłem się skupić na filmie, nie po tym co się stało albo mogło się stać. Kiedy się skończył wyszliśmy przed budynek.
-To co może się przejdziemy?- zaproponowałem.
-Może.- ruszyliśmy w stronę najbliższego parku. Śmialiśmy się i żartowaliśmy omijając sytuacje z kina. Wróciliśmy około 21. Światła były zapalone w salonie, weszliśmy do niego. Niall i Liam siedzieli po obuch stronach sofy, a Zayn po środku. Oglądali jakiś film. Wróciłem do siebie i przebrałem się. Zgasiłem światło i położyłem się w łóżku..
-------------------------------------------------------
Dobry wieczór. :). Macie moment Larrego. ;). Jak mija weekend kochani?
Komentujcie! ;*.

wtorek, 1 kwietnia 2014

5.Zwiedzanie miasta.

Harry
-Harry, no dawaj obudź się.
-Jeszcze chwilę mamo.- powiedziałem i okryłem się cały kołdrą. 
-Wstawaj.- powiedział Liam i potrząsnął mną. 
-Liam błagam daj mi jeszcze dziesięć minut.
-Harry! Jest po trzynastej, co ty robiłeś całą noc? 
-Gadałem z Gemmą i Perr, a teraz mówię po raz ostatni idę spać!
-Nie! Idziemy zwiedzać  Londyn. Wstawaj!
-Idźcie beze mnie!- chłopak najwyraźniej odpuścił, usłyszałem jak zamyka za sobą drzwi. Po niecałej minucie usłyszałem jak ktoś otwiera drzwi i rzuca się na mnie.
-Harry, Harry! Wstawaj szybko.-założyłem poduszkę na głowę.
-Zayn pieprz się!
Louis
Siedzieliśmy w trójkę w kuchni i czekaliśmy na loczka. Nagle do kuchni wparował Liam.
-Zayn zrób coś z nim bo nie wytrzymam!- usiadł przy stole i założył ręce na głowę opierając się na stole.
-Nasz śpioszek jeszcze nie wstał?
-Nie, śpi i z tego co widziałem nie ma zamiaru wstać z tego łóżka dzisiaj. - westchnął. Na twarzy mulata pojawił się podejrzany uśmieszek.
-Daj mi minutkę- i zniknął, biegnąc na górę.Po chwili usłyszeliśmy jak ktoś zbiega po schodach. Do kuchni wparował Harry w samych bokserkach. Tech chłopak chce mnie chyba do grobu wprowadzić.
-Co mu jest?!- spojrzał na mnie. -ZAYYYYN!-odwrócił się w stronę przyjaciela, który już dawno leżał na podłodze i się śmiał. 
-Żebyś... żebyś widział swoją minę.- zaczął się śmiać jeszcze głośniej.
-Nienawidzę cię! Ja spałem!
-No to jak już jesteś na nogach to idź się ubrać i idziemy na miasto, zjemy coś po drodze.- odparł Liam.
-Nienawidzę was, jak można tak po prostu budzić człowieka. Powinni za to zamykać!
-Masz pięć minut.- wyszedł. Kiedy Zayn się w miarę ogarną usiadł na krzesło lekko chichocząc. - Co mu powiedziałeś?- zapytał z zaciekawieniem Li.
-Że nasz przystojny kolega- pokazał ruchem głowy na mnie- zemdlał. Sorki Louis ale wiedziałem, że to pomoże. 
-Umm, okey, ale skąd wiedziałeś, że to zadziała i dlaczego ja? 
-No bo Liam już się z nim widział, tak to bym powiedział, że to on, a że Hazz najwyraźniej cię...
-Idziemy? -wszyscy spojrzeliśmy w kierunku chłopaka z lokami.- Czy dalej będziecie mnie obgadywać.
-Idziemy- powiedział Liam. Na początek poszliśmy coś zjeść, bo Niall zgłodniał znowu. Liam kupił mu żelki na wszelki wypadek gdyby zachciało mu się jeść. A propo zauważyłem, że jemu podoba się chyba mój przyjaciel. Pochodziliśmy po różnych ulicach. Poszliśmy nad Tamizę, zwiedziliśmy z dwa muzea sztuki, a na koniec naszego zwiedzania poszliśmy na diabelski młyn, a następnie na lody. Do domu wróciliśmy około 20.
-Umieram!- wydarł się na cały dom Harry kiedy weszliśmy do domu.
-Ktoś coś chce do jedzenia?-zapytał Horan.Wszyscy udaliśmy się do kuchni i usiedliśmy przy stole tylko Niall buszował przy lodówce.
-Jak można tyle jeść?-zapytał ze zdziwieniem Harry. Zaśmiałem się i wzruszyłem ramionami.Cieszę się, że ich poznałem i będziemy razem mieszkać.
-Ja już odpadam-powiedział Zayn ziewając.- To na razie.-Po 15 minutach udaliśmy się we czwórkę do naszych pokoi. Wziąłem szybki prysznic ubrałem spodnie od piżamy i wróciłem do swojego pokoju, gdy otworzyłem drzwi zobaczyłem, że ktoś siedzi u mnie w pokoju. Dzięki lampce ujrzałem kilka loczków. Harry. Ale co on może chcieć?
-Hej.-usiadłem koło niego. Odwrócił się w moją stronę i uważnie mi się przyglądał.
-Hej.-szepnął, nadal nie spuszczając ze mnie oczu. Już wiem jak on się wczoraj czuł.
-Coś chciałeś? -jakby wyrwany z transu spojrzał przed siebie .
-Nie ja tylko... to znaczy tak, ja chciałem się ciebie zapytać czy..
-Czy? Harry no mów w końcu-pospieszyłem go.
-Czy byś chciał gdzieś jutro ze mną pójść.
-Okey.
-Wiesz możemy iść do klubu lub kina co wolisz.
-We dwójkę?
-Umm, tak chyba, że nie chcesz to zrozumiem..
-Nie, nie może być-uśmiechnąłem się do niego ciepło, a on to odwzajemnił i o Boże ten dołeczek. Usłyszałem dźwięk telefonu chłopak wyciągnął swój telefon.
-O nie.-westchnął.
-Co?
-Moja mama, jestem zmęczony a znając ją nie da mi pójść spać dopóki jej wszystkiego nie opowiem.
-Daj.-zabrałem od niego telefon.
-Co ty..- nie dokończył bo położyłem palca na jego ustach i odebrałem telefon.
-Dobry wieczór. -przywitałem się grzecznie z kobietą.
-Dobry wieczór.Z kim mam przyjemność?
-Louis Tomlinson, współlokator Harrego.
-Aha. Coś się stało? Dlaczego Harry nie odebrał.
-Harry śpi, wszystko z nim w porządku.
-No dobrze. To przekaż mu że dzwoniłam, dobrze?
-Nie ma sprawy.
-Dziękuję, dobranoc Louis.
-Dobranoc.-pożegnałem się i oddałem chłopakowi telefon.
-Dzięki.
-Spoko.
-To ja lecę pa.
-Pa- położyłem się i dopiero teraz zrozumiałem to że Harry zaprosił mnie na randkę, nie no może nie randkę ale spotkanie ze mną! I do tego sam na sam.Ziewnąłem i okryłem się kołdrą po chwili zasnąłem.
--------------------------------------------------------------------
Siemanko! ;). Jest to już 5 rozdział mojego nuudnego opowiadania. Życzę Wam miłego czytania.
Komentujcie! ;).

czwartek, 27 marca 2014

4.Co ten chłopak ze mną robi?

`Louis`
-... a teraz mam pomysł!-  powiedział Zayn z wielkim uśmiechem.Spojrzeliśmy wszyscy na niego.
-Nie Zie, ja nie mam sił na kluby- powiedział Liam opierając czołem o ramię chłopaka.
-Domyślałem się tego dlatego kupiłem alkohol i zostaniemy w domu.-klasnął dłońmi- A teraz wybaczcie idę się ogarnąć.- po sekundzie poszedł do swojego pokoju. Wstałem i podszedłem do blatu i zacząłem rozpakowywać zakupy.
-Idę coś obejrzeć- oznajmił blondyn i ruszył w stronę salonu.
-Pójdę z tobą.- i po chwili zostałem sam w kuchni z Harrym. Kiedy skończyłem spojrzałem w stronę loczka. Siedział dalej na swoim miejscu i z uśmiechem wpatrywał się w telefon, chyba z kimś pisał.
-Chcesz herbaty?- zapytałem. Oderwał wzrok od urządzenia i spojrzał na mnie, a jego uśmiech się poszerzył.
-Chętnie.
-Może być owocowa? -przytaknął. Włączyłem czajnik, wziąłem dwa kubki i dwie saszetki herbaty. Kiedy woda już się przygotowała nalałem ją do kubków. Wziąłem je w ręce i podszedłem do stołu. Usiadłem i jeden kubek podałem chłopakowi.- Proszę.
-Dzięki.- chwile siedzieliśmy w ciszy, którą on przerwał.-Umm, przepraszam za Zayna ale on mówi co mu ślina a język przyniesie.
-Okey. Nie gniewam się.- uśmiechnąłem się do niego ciepło. -Dziewczyna?
-Co? Nie, nie.- zaśmiał się- Kuzynka.- dopiłem napój, kubek włożyłem do zmywarki.- Chyba pójdę się przespać.-ziewnął. Spojrzałem przez okno w kuchni dzięki któremu miałem widok na podjazd.
-Umm, Harry.
-Tak?- zapytał stojąc już przy wyjściu z pomieszczenia.
-Niestety twoje plany się nie udadzą. - spojrzał na mnie pytająco. Pokiwałem głową w stronę okna.- Przyjechali z waszymi rzeczami.
-Akurat teraz? Pójdziesz po Liama?-zapytał.
-Taa.- odbiłem się od blatu i ruszyłem w stronę salonu. Niall siedział koło Liama śmiali się. Uśmiechnąłem się do siebie widząc przyjaciela w takim stanie co dawno się nie zdarzyło. Podszedłem do nich i usiadłem na fotelu.- Widzę, że się nieźle bawicie ale niestety muszę wam przerwać tą piękną chwilę .
-Co jest Lou? -zapytał blondynek.
-Przyjechali...-
-Zayn! No rusz się do cholery !- przerwał mi głos Harrego, a chwilę później dźwięk dzwonka.
-Harry otwórz te drzwi!
-Wstawaj !- po chwili loczek otworzył drzwi.
-Przywieźli wasze rzeczy. - dokończyłem, Laim westchnął.
-No to lecę.- po raz ostatni uśmiechnął się do Ni i wyszedł z pomieszczenia. Korzystając z okazji wskoczyłem na sofę.
-Między wami coś ten teges? - zapytałem z chytrym uśmieszkiem.
-Louuu idioto! Nie Liam jest fajnym kolegą i tyle.
-I tyle? W Doncaster mówiłeś co innego. - zauważyłem na jego policzkach delikatne rumieńce. No tak cały Nialler.- Chodź pomożemy im. -chwyciłem przyjaciela za rękę i razem wyszliśmy przed dom. -Może pomóc? -zapytałem kiedy byliśmy już przy reszcie. Wszyscy przytaknęli.Po godzinie wszystkie kartony były już w pokojach swoich właścicieli. Chłopacy nam podziękowali, wszyscy byliśmy już wystarczająco zmęczeni, uznaliśmy że pomysł Zayna przełożymy na jutro. Wszedłem do swojego pokoju wyglądał pewnie tak samo jak innych meble, kartony, łóżko, kartony, biurko, kartony. Ściany miałem koloru pomarańczowego. Wziąłem piżamę i poszedłem w stronę łazienki oczywiście nie odbyło się bez zawału. Otwierałem już drzwi od łazienki, gdy z drugiej ktoś wyszedł spojrzałem w tym kierunku i ujrzałem najpiękniejszy widok. Curly  (wymyśliłem przezwisko dla Harrego) stał tam jedynie tylko owinięty ręcznikiem wkoło bioder. Na czoło opadały mu kosmyki mokrych włosów miał lekko wysportowaną klatkę i ta jego piękna mleczna cera. Nawet się nie zorientowałem, że przez moment nie oddychałem.
-Louis?- zapytał.Świetnie Lou! Wyglądasz pewnie teraz jak jakiś psychopata, który chce się rzucić na tego chłopaka.- głosik w mojej głowie ponownie się odezwał.
-Yhmm? -zapytałem ledwo słyszalnie. Nagle zaschło mi w gardle i pewne myśli o mnie i chłopaku w roli głównej ..... Ughh ogarnij się Tomlinson bo zaraz dojdziesz na samą myśl o tym.
-Coś się stało?- zapytał zdezorientowany. Tak ten jebany ręcznik się stał.
-Uhh... nie ja tylko... no wiesz.... zamyśliłem się i ten yyy.. lepiej już pójdę, tak. - nie mogłem ułożyć sensownie zdania. Chłopak się zaśmiał.
-Okey. To miłej nocy.
-Taa, miłej.- powiedziałem po czym jak najszybciej zakluczyłem się w łazience i zjechałem po drzwiach. Boże co ten chłopak ze mną robił. A gdyby ten ręcznik tak nagle niechcący mu spadł? Nie Louis ogarnij się. Wstałem i wziąłem chłodny prysznic, umyłem zęby i wróciłem do siebie tym razem bez żadnych atrakcji pomijając Horana, który wracał do swojego pokoju z miską płatków. Opadłem na łóżko i po chwili zasnąłem.
------------------------------------------------------------------------------------------------
Heej. ;). Przeczytasz= skomentuj. ;).

niedziela, 23 marca 2014

3.Te zielone tęczówki.

`Louis`
Wyszedłem z domu i ruszyłem do sklepu, który z czego się zorientowałem był niedaleko. Przeszedłem kawałek i skręciłem w lewo zauważyłem zwykły spożywczak i wszedłem do środka. Wziąłem w rękę koszyk i ruszyłem do działu z jakimiś słodyczami dla Horana, bo te, które wczoraj kupił to oczywiście już zjadł cały on. Włożyłem do koszyka pare paczek żelków Haribo jego ulubione, jakieś ciastka, chrupki dalej poszedłem do działu z pieczywem wziąłem dwa pokrojone już bochenki chleba, następnie dział mleczny karton mleka, masło, jakiś serek i tak dalej owoce warzywa, marchewki!. Wczoraj nie chciało nam się już robić jakiś wielkich zakupów bo byliśmy zmęczeni podróżą zamiast jechać dwie godziny to oczywiście jak na nasze szczęście musiało być dużo korków a na dodatek nie mogłem znaleźć mieszkania. Podszedłem do kasy, za ladą stała całkiem ładna blondynka.
-Dzień Dobry.- przywitała się ze mną. 
-Dzień Dobry.
-Siatkę?
-Tak, poproszę.- kiedy już wszystko skasowała, zapłaciłem za wszystko.
-Miłego dnia i zapraszam ponownie.
-Dzięki i wzajemnie.- uśmiechnąłem się do niej ostatni raz po czym z dwoma siatkami wyszedłem ze sklepu. Następny punkt mięsny. Uśmiechnąłem się do siebie, kiedy zauważyłem sklep po przeciwnej ulicy. Przeszedłem przez pasy i wszedłem do pomieszczenia. Na wejściu już poczułem ten specyficzny zapach mięsa. Louis przecież jesteś w sklepie mięsnym czego ty się spodziewałeś zapachu fiołków?- odezwał się ten mój kochany głosik.Świetnie kolejka, gdy już po jakiś 10 minutach czekania nastąpiła moja kolej kupiłem potrzebne produkty zapłaciłem i wyszedłem. Dlaczego ja nie wziąłem samochodu? Ah no tak piękna pogoda i zachciało mi się łażenia z zakupami. Po 20 minutach byłem z powrotem w domu. Jedną siatkę położyłem koło drzwi, z kieszeni swoich czerwonych spodni wyciągnąłem klucze, włożyłem do zamka i otwarte? Czy ten dzieciak nie rozumie, że ma się zamykać? Zawsze kiedy do niego przychodziłem nie musiałem się trudzić z dzwonieniem czy pukaniem, aż ktoś mi drzwi otworzy zawsze były otwarte, przez co kiedyś został prawie okradziony ale co tam głupiutki irlandczyk dalej będzie zapraszał jakiś złodziei. Otworzyłem drzwi w rękę wziąłem leżącą siatkę i je za sobą zamknąłem, a następnie bardzo miło przywitałem przyjaciela.
-Niall! Ile razy można ci mówić?! Zamykaj te cholerne drzwi!- wszedłem do kuchni i zobaczyłem go siedzącego przy stole i jedzącego jakieś kanapki. Ciężko westchnąłem. Odłożyłem zakupy na stole i..
-AUĆ!- spadłem na ziemię. Spojrzałem obok świetnie skórka od banana.-Skąd się to tu wzięło?!- spytałem wkurzony.
-Myślisz, że nie wziąłem ze sobą, żadnego jedzenia na podróż?
-Ale to powinno być w śmietniku, a nie leżeć na ziemi Niall!-spojrzałem na przyjaciela ale on nie patrzał na mnie tylko za mnie. Usłyszałem kroki. Nie, nie,nie. Pięknie Tomlinson już pierwszy dzień twojej znajomości a ty robisz z siebie totalnego kretyna, który upada na ziemie przez skórkę od banana.- znowu ten głupi głos. Spojrzałem za siebie na górę i ujrzałem chłopaka z czekoladową burzą loków na głowie. Jego policzki zaczęły się różowić. Świetnie jeszcze się na niego gapie jak jakiś pojeb. Zobaczyłem, że podał mi rękę chwyciłem jego dłoń, a on podciągnął mnie na górę. Spojrzałem w jego oczy pieprzona piękna zieleń, chłopak był trochę wyższy ode mnie.
-Hej, jestem Harry.- przywitał się.
-Hhej, yy ja Louis.-uśmiechnął się do mnie Boże ten uśmiech. Po chwili usłyszałem chichot za sobą odwróciłem się niestety przerywając nasz kontakt wzrokowy i po chwili już mi brakowało tych zielonych tęczówek, a za to zobaczyłem Niallera, który śmiał się z tej całej sytuacji.-Horan, zabije cię.- pobiegłem w stronę przyjaciela, a on jak oparzony szybko wstał z krzesła i pobiegł w stronę salonu a ja za nim. Zaczęliśmy się gonić po całym domu on był po jednej stronie sofy a ja po drugiej wskoczyłem na nią i zacząłem biec w jego kierunku on ją ominą znów wracając do kuchni przebiegliśmy koło Harrego, który nadal stał w tym samym miejscu i chichotał z tej sytuacji, następnie blondyn pobiegł po schodach na górę, gdzie minęliśmy drugiego chłopaka nie zwracałem uwagi kim on był.-Horan i tak przede mną nie uciekniesz.
-Zobaczymy- odpowiedział i zniknął w drzwiach swojego pokoju zamykając je na klucz.
-Nialler no już wyłaź.
-Nie ma takiej mowy.- nagle mi się przypomniało.
-Ok, jak chcesz ale chyba na dole nadal leżą twoje kochane kanapki!- powiedziałem głośno, żeby mógł usłyszeć kiedy schodziłem ze schodów.Tak jak myślałem sekundę później usłyszałem.
-Kanapki. Tomlinson nawet nie waż  się mi je ruszać!- Podbiegłem do kuchni przy stole siedział już zielonooki i chyba ten chłopak, który się tak spodobał blondynkowi. Obróciłem się i ujrzałem sylwetkę swojego przyjaciela, szybko podbiegłem do stołu i zabrałem talerz z daniem.-Tommo!
-Tak Horanku?- zapytałem milutko zbliżając się do swojego celu śmietnik. 
-Nawet nie próbuj. -otworzyłem szafkę i ujrzałem w niej kubeł z workiem na śmieci.- Jak to zrobisz to się do ciebie w życiu nie odezwę! - zagroził mi krzyżując ręce na piersi.
-Niech no ja pomyślę, hmm..Nie będziesz już zostawiał żadnych skórek? 
-Nie, nie będę ale oddaj już mi te kanapki. 
-Na pewno?- zapytałem podnosząc jedną brew.
-Na pewno ta twoja idealna dupcia już nie ucierpi.- powiedział wytykając mi język.
-Idiota.- podszedłem do niego i wręczyłem mu talerz. Zadowolony usiadł przy stole i zaczął się zajadać. Spojrzałem na resztę Harry wpatrywał się w telefon a Liam? Tak chyba tak miał na imię wpatrywał się w mojego przyjaciela może jemu on też się spodobał? Szybkim krokiem podszedłem do tego chłopaka i podałem mu rękę w geście przywitania się.
-Cześć jestem Louis.-spojrzał na mnie i uścisnął moją dłoń.
-Hej ja jestem Liam.
- Tak wiem.- Spojrzałem na Ni patrzał na mnie jakby miał się na mnie rzucić i zamordować na miejscu.Ze strony Liama i Harrego usłyszałem krótki chichot. Przysiadłem się do nich.
-Więc wy tak zawsze? - zapytał po chwili Liam.
-Umm nie.
-Tylko wtedy nie zamykam drzwi od domu a ten tu skończony idiota próbuje mnie wystraszyć, żebym się nauczył zamykać drzwi, kiedy nie posprzątam.
-Po prostu nie lubię bałaganu Ni.-powiedziałem na co on tylko wywrócił oczmi.
-No to będziesz miał mały problem bo Zayn i Harry są strasznymi bałaganiarzami.- westchnął.
-Wcale nie. -zaprzeczył loczek.- Ja po prostu lubię mieć wszystko pod ręką.- wytłumaczył.  
-Do tego jest strasznie nadopiekuńczy-ciągnął swój monolog Niall.
-Nie tylko nie to.-odezwał się Harry. A ja dałem mu zaciekawione spojrzenie.- Po prostu moja mama jest strasznie nadopiekuńcza i mam tego dość.-wszyscy w trójkę się zaśmialiśmy- To nie jest śmieszne!
-Oj Haroldzie nie złość się.- powiedział Li, a H spojrzał na niego wzrokiem zabójcy.
-Nie mów tak do mnie!
-Oj Haroldzie nie złość się...
-Payn jak zaraz nie przestaniesz.!
-bo złość piękności szkodzi Haroldzie.-dokończył. Razem z Niallem patrzyliśmy na tą scenkę z rozbawieniem i zaciekawieniem. Pewnie oni na to co działo się parę minut temu patrzyli tak samo. Chłopak odwrócił się do niego plecami.-Ojj Harry nie złość się!- powiedział z rozbawieniem.
-Spadaj Li.- ciemnooki podszedł do chłopaka i usiał mu na nogach okrakiem.
-Harry. Nie złość się już no.
-Liam nienawidzę cię jesteś taki...- nie dokończył bo ktoś wszedł do domu z okrzykiem `Już jestem!`. Spojrzałem na naszego trzeciego nowego współlokatora stanął w wejściu od kuchni i zaczął się po niej rozglądać a następnie przeniósł wzrok na nas torbę odłożył na bok wszedł do środka miał w ręku reklamówkę z czego dało się już usłyszeć z zapewne alkoholem. Miał on czarne włosy , brązowe oczy, ciemną cerę. Podszedł do nas.
-Cześć jestem Zayn.- przywitał nas z szerokim uśmiechem. 
-Cześć a ja Louis.
-Hej ja Niall.-chłopak podszedł do reszty swoich przyjaciół i podparł się na ich ramionach.
-Wiem, Liaś wiele o tobie wspominał.- spojrzałem w stronę Nialla, który się zarumienił tak samo jak Liam.
-Zayn zamknij się, ok?
-Faktycznie miałeś racje, że jest przystojny.- powiedział na co Ni się zaktusił sokiem, który akurat pił. Poklepałem go kilka razy po plecach.
-Już jest dobrze?- zapytałem, on potwierdził kiwając głową.
-Louis też jest całkiem całkiem co nie Haz?- teraz ja na nich spojrzałem, a oczy miałem szeroko otwarte.
Harry spojrzał na Zayna, a później na mnie.- No więc?-dopytywał się dalej.
-Zayn idź się utop, ok?- zapytał Liam. 
-Czy ja coś robię? Tylko stwierdzam fakt, iż mamy całkiem przystojnych współlokatorów, a teraz mam pomysł!. - ogłosił z wielkim uśmiechem wymalowanym na twarzy.
-------------------------------------------------------------------
Heej. Macie spotkanie Larrego. ♥. Jeśli ktoś to przeczytał to mam nadzieje, że się spodobało.:).
Zostaw jakąś opinie ;).
-Mania.

piątek, 21 marca 2014

2. Londyn.

`Harry`
Siedziałem z mamą w salonie, dochodziła 12 więc zaraz mieli się pojawić chłopacy. Dzisiaj dzień wyjazdu. Z jednej strony nie mogę się doczekać w końcu nie będę musiał patrzeć na Robina a z drugiej strony mama za nią będę tęsknił jak cholera. Wczoraj wszystko załatwiliśmy z naszymi rzeczami. Firma, która się tym zajmuje miała dzisiaj je przywieść pod nasz nowy dom.
-Będę tęsknić synku, tak strasznie.- powiedziała moja rodzicielka przytulając mnie do siebie jeszcze bardziej. 
-Ja też, kocham cię.- przytuliłem się do niej jeszcze mocniej. 
-Ja ciebie też skarbie.- po jakiś 15 minutach usłyszeliśmy pukanie do drzwi. 
-To na pewno chłopaki. - wstałem z sofy i podszedłem do korytarza, otworzyłem drzwi i zobaczyłem sylwetkę Zayna.
-Siema.- przywitałem się z przyjacielem.
-Siema, gotowy?
-Tak- wziąłem do ręki torbę z najpotrzebniejszymi rzeczami i wyszedłem przed dom. Ruszyliśmy w stronę samochodu Liama. Torbę włożyłem do bagażnika i podszedłem do mamy, która stała koło nas. Przytuliłem się do niej jak najmocniej. 
-Uważaj tam na siebie kochanie, odżywiaj się dobrze....
-Mamoo. Wiem, że się martwisz o mnie ale dam radę, nie mam pięciu lat. Jakby coś się działo to będę dzwonił.
-Niech się pani nie martwi.- powiedział Liam.- Będziemy o niego dbać. 
-Dobrze, to do zobaczenia kochanie. 
-Pa.- odsunąłem się od mamy.
-Kocham cię Haroldzie.-tym razem odpuściłem jej ostatni wyraz.
-Ja ciebie też.- usiadłem z tyłu.
-To uważajcie na siebie chłopcy.
-Dziękujemy i wzajemnie.-odpowiedział Zayn.Zauważyłem w jej oczach łzy. To chyba normalne dla matki jak jej syn wyprowadza się w wieku 16 lat.Ruszyliśmy przed nami dwu godzinna droga. Spojrzałem jeszcze raz na mamę i pomachałem jej, a co ona mi odmachała. Oparłem się o szybę i zacząłem rozmyślać nad tym jak tam będzie. Oczywiście, że robiłem to nieraz ale dwie godziny drogi to trzeba jakoś zabić czas. 
-Harry!- usłyszałem głos Liama.
- Co się tak drzesz, jeszcze nie ogłuchłem.
-No chyba jednak tak, mówimy do ciebie od 5 minut a ty dalej nie reagujesz. 
-Umm, sorki zamyśliłem się. Więc o co chodzi? 
-Robin nie przyszedł? - serio? Tylko tego chcieli.
-Jak widzieliście to nie, jakoś się tym za bardzo nie przejąłem jak widzicie. Tylko mama go prosiła, żeby przyszedł i takie tam. a jak u was? 
-Nic mi nawet nie mów. Ojciec przez ten cały tydzień próbował mi jednak wybić mieszkanie z wami. Jak on to, aa tak cytuję `Przez nich się opuścisz w nauce, oni są nie odpowiedzialni, dlaczego nie możesz mieć innych znajomych` bla bla bla.. naprawdę ciesze się, ze już nie będzie mi stał nad głową.-westchnął. Fakt jego tata nie przepadał za bardzo za nami mnie to jakoś jeszcze tolerował ale nie Malika dla niego to jest zły wzór do naśladowania tylko dlatego, że pali czy lubi się zabawić.
-A u ciebie Zie? 
-Nic nowego siostry jak zawsze chciały mnie już rozpakowywać. Ehh. Aleee wiesz panie Payn czy nasi nowi koledzy są już w domu? 
-Yy.. tak Naill mi pisał, że są od wczoraj.
-Uuuu pisałeś z blondynkiem? - zapytał jak zwykle ciekawski mulat. 
-Tak to znaczy nie. Ja tylko się zapytałem czy są już no wiesz...- dalej nie słuchałem, rozsiadłem się wygodniej na fotelu i już chciałem włożyć na uszy słuchawki, gdy..
-Harry!- usłyszałem głos Li.
-Hmm?- mruknąłem nie otwierając oczu.
-Zapinaj te cholerne pasy, gdyby twoja mama się o tym dowiedziała to by mnie chyba zabiła. Przecież wiesz jakie ona ma zdanie na ten temat...
-Li, zamknij się- chciał przedłużyć swój nudny monolog ale mu przerwałem.Zapiąłem po sekundzie pasy.-Obudźcie mnie jak będziemy na miejscu.-włożyłem w końcu słuchawki do uszu i puściłem piosenkę The a Team Ed'a Sheeran'a mojego ulubionego wokalisty. Po chwili zasnąłem.
-Harry.- usłyszałem spokojny głos Liama.
-Jeszcze chwilę Li.
-Harry prześpisz się w środku.- powiedział po czym szturchnął mnie.-Harry cholera wstawaj!-otworzyłem powoli oczy i spojrzałem na przyjaciela. 
-Nienawidzę cię.- on się wyszczerzył. Odpiąłem pasy i wyszedłem z auta. -Czekaj gdzie mój telefon?- oczywiście jak to ja jestem uzależniony od tego urządzenia. Payn włożył rękę do swojej kieszeni i po chwili ujrzałem moje cudeńko, a wokół niego moje niebieskie słuchawki.-Już cię tatuś nie opuści.- powiedziałem po czym schowałem sprzęt do kieszeni.
-Idiota.Rusz się  po torbę. - wziąłem swój bagaż. 
- A ty Zayn nie idziesz? - zapytałem widząc go za kierownicą. 
-Jadę do sklepu, chcecie coś? 
-Nie.- odpowiedzieliśmy wspólnie.Zamknąłem bagażnik i spojrzałem w stronę naszego nowego domu. Piękny i dwupiętrowy o kolorze jasnego beżu , na jednym z dwóch podjazdów sał niebieski Fiat Linea.
Czyli są w domu- pomyślałem. Zawiesiłem torbę na ramieniu i ruszyliśmy w stronę drzwi wejściowych. Liam otworzył drzwi kluczem, tak już każdy miał swoje klucze. Weszliśmy do środka na lewo od wejścia znajdowała się kuchnia dalej salon, a po prawej znajdowała się jedna łazienka i pokój. Naprzeciwko nas znajdowały się schody prowadzące na górę. Weszliśmy do kuchni miała ściany koloru błękitu i białe meble. Po lewej od wejścia znajdowała się lodówka blat, kuchenka ceramiczna i dalej kilka szafek, po prawej stronie stał brązowy stół z sześcioma krzesłami. Zauważyłem postać, która szła w naszą stronę. Chłopak miał niebieskie oczy i blond włosy. To pewnie Niall muszę przyznać, że Liam miał racje z tym, że jest przystojny.
-Hej jestem Niall. - przywitał się nieśmiało.Spojrzałem na mojego przyjaciela, który aż gwałcił go wzrokiem.
-Cześć, jestem Harry.- przywitałem się z chłopakiem z szerokim uśmiechem. Spojrzałem na Li dalej się na niego gapił jakby Boga zobaczył, widząc że Niall robi się bardzie zawstydzony szturchnąłem przyjaciela. Od razu przeniósł wzrok na mnie.-Payn, gdzie są twoje maniery wypadało by się przywitać.- zauważyłem jak zaczął się rumienić.
-No tak wiem przecież. - skarcił mnie wzrokiem.- Hej Niall. - powiedział uśmiechając się.
-Hej. A gdzie jest wasz przyjaciel?- zapytał. Zauważyłem, że nie patrzał nam w oczy chyba faktycznie był strasznie nieśmiałym chłopakiem.
-Zayn pojechał do sklepu zaraz powinien być- odpowiedziałem widząc, że Liam się raczej nie będzie odzywał widząc swoje zauroczenie.-A twój przyjaciel? 
-Umm też poszedł do sklepu.
-Ok, to my pójdziemy do siebie i się w miarę ogarniemy po podróży i zaraz do ciebie wracamy.- pociągnąłem chłopaka za nadgarstek i pobiegliśmy po schodach na górę.  Na pierwszym piętrze znajdował się korytarz prowadzący do sześciu różnych pomieszczeń.
-Więc tak- zaczął Li.- Zi będzie miał ten pokój na dole-zaczął mi tłumaczyć, który pokój jest kogo- pierwsze pomieszczenia po prawej i lewej to są łazienki, po prawej są pokoje Nialla i Louisa, a po lewej nasze.
-Okey, a ten przed nami?- zapytałem się kiedy już skończył.
-A ten przed nami jest pusty więc możemy sobie go jakoś urządzić.
-No dobra.-ruszyliśmy w stronę naszych pokoi.- To widzimy się za 15 minut?
-Mhm.-mruknął i wszedł do swojego pokoju, a ja swojego. ściany były koloru niebieskiego, po mojej prawej miałem dwie duże białe szafki, po lewej biurko z jasnego drewna, a dalej łóżko koło którego znajdowała się nocna szafka. Torbę położyłem koło szafek i ruszyłem w stronę łóżka i na nim usiadłem, spojrzałem przed siebie i ujrzałem plazmę powieszoną na ścianie.
-Nieźle- powiedziałem sam do siebie. Poczułem wibracje telefonu, wyciągnąłem go z kieszeni i spojrzałem na wyświetlacz mama. No tak.Przejechałem palcem po ekranie i przyłożyłem urządzenie do ucha. 
-Cześć synku, już dojechaliście jak minęła wam podróż?
-Hej mamuś, tak właśnie przed chwilką, dobrze.
-I jak podoba ci się nowy dom? 
-Jest świetny naprawdę.
-No to się cieszę, dobra ja już kończę i zbieram się do szpitala. 
-Pa.
-Papa.-pożegnała się po czym się rozłączyła.Wstałem z posłania i podszedłem do torby. Raczej dzisiaj nie będę wychodził więc wybrałem szare dresy i białą koszulę. Zacząłem się przebierać i usłyszałem GO.
-Niall! Ile razy można ci mówić?! Zamykaj te cholerne drzwi!- jego niski dziewczęcy głosik siedział w mojej głowie.Harry dupku ogarnij się- odezwał się głosik w mojej głowie, potrząsnąłem głową, wziąłem telefon i schowałem go do kieszeni moich dresów. Wyszedłem ze swojego pokoju nawet nie czekając na przyjaciela zbiegłem cicho na dół.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej jest to już drugi rozdział tej historii. ;). Jeżeli przeczytasz skomentuj dając mi tym motywacje do dalszego pisania. ;)). 
-Mania.

wtorek, 18 marca 2014

1. Opowiedz mi o nim.

                                                              `Perspektywa Harr'ego. `
Leżałem na łóżku i oglądałem jakiś nudny film nagle usłyszałem dźwięk, który oznaczał, że ktoś do mnie dzwonił. Wyciągnąłem  rękę i odszukałem telefon.
Kiedy już go znalazłem chwyciłem go w rękę. Spojrzałem na wyświetlacz dzwonił do mnie Zayn.
-Siema Zayn.- przywitałem się z przyjacielem.
-Cześć.
-Coś się stało?- zapytałem.
-Liam był dzisiaj na tym spotkaniu o mieszkanie.- odpowiedział. Mieliśmy razem z chłopakami wynająć dom w Londynie. Miało z nami zamieszkać jeszcze dwóch innych chłopaków.
-I?
-I znalazł tam swoją miłość.- Malik zaczął się śmiać. W oddali usłyszałem Liama.
-Nie prawda! Zamknij się Zayn!- protestował Payn. Usiadłem na łóżku tak, że opierałem się plecami o ścianę.
-Liam no, no.- zachichotałem.
-Harry! Proszę.
-Ok, ok. Może się spotkamy i opowiesz nam jak tam poszło to spotkanie.
-Ok, to przyjdź do mnie.- odezwał się Zayn.
-Będę za 15 minut.- powiedziałem po czym się rozłączyłem. Wstałem z łóżka i wyszedłem  z mojego pokoju. Zszedłem po schodach i poszedłem do korytarza ubrać buty. Moja mama podeszła
do mnie.
-Gdzie się wybierasz?- zapytała jak zwykle. Jest wspaniałą matką ale denerwuje mnie jej nadopiekuńczość.Ledwo co ją przekonałem do tego żeby mnie puściła do Londynu do nowej szkoły. Robin mój ojczym mi w tym pomógł w sumie dla niego to lepiej, nie lubimy się za bardzo.
-Do Zayna.- odpowiedziałem i wyszedłem z domu. Był już początek sierpnia do nowego domu mieliśmy się wprowadzić jakoś w połowie miesiąca. Po jakiś 10 minutach byłem na miejscu. Zapukałem do drzwi po chwili otworzyła mi je jego siostra Waliyah.
-Hej.- przywitała się ze mną i wpuściła mnie do środka.
-Cześć.- zdjąłem buty i pobiegłem po schodach na górę do pokoju chłopaka. Już z daleka usłyszałem śmiech Zayna. Wszedłem do jego pokoju.
-Zayn w całym domu cię słychać.- powiedziałem .
-Też się ciesze, że cię widzę Harry. - usiadłem koło nich na łóżku po turecku.
-Dobra to jak z tym mieszkaniem Liam? -zapytałem chłopaka.
-No to spotkałem się z Niall'em...
-Niall'em?- przerwałem mu.
-Tak, ten nasz współlokator przyszły. Miał przyjść jeszcze z Louisem chyba tak ma na imię ten drugi chłopak no ale coś mu tam wypadło. Więc tak, uzgodniłem z nim, że wprowadzimy się tak dwa tygodnie przed rozpoczęciem roku z tego co się dowiedziałem oni będą chodzić też z nami do tego samego liceum.- powiedział po czym się uśmiechnął.
-No dobra, to ten Niall ci się spodobał, tak?- zapytałem. Chłopak spuścił głowę w dół.
-Mhm.
-To świetnie!- ucieszyłem się, że w końcu Liam się kimś zainteresował wcześniej nie zwracał na żadnych chłopaków uwagi.- Jaki on jest?
-Jest bardzo miły chociaż strasznie nieśmiały.- powiedział a jego uśmiech się poszerzył.
-Jak wygląda?- zapytał tym razem Malik.
-Ma blond włosy, piękne niebieskie oczy jest mojego wzrostu i jest irlandyczykiem.- zaczął o nim opowiadać. Za każdym nowym zdaniem jego uśmiech stawał się coraz większy, jak tak patrzałem na szczęśliwego Liam'a moje kąciki ust powędrowały do góry.- No ale pewnie on jest hetero i nic z tego nie będzie. - powiedział na koniec i posmutniał. Zayn się do niego przytulił.
-Ej Payn! Będzie dobrze zobaczysz.- zaczął go pocieszać. Resztę wieczoru spędziliśmy na rozmowie o nowej szkole i o mieszkaniu. Około 21 pożegnałem się z chłopakami i wróciłem do domu. Wszedłem do domu. Poszedłem do kuchni i nalałem sobie soku a następnie ruszyłem do salonu, Robin siedział przed telewizorem.
-Jest mama?- zapytałem i oparłem się o framugę drzwi.
-Wezwali ją do szpitala.
-Aha.-już chciałem wrócić do mojego pokoju ale ojczym mnie zatrzymał.
-Harry!
-Co?
-Przynieś mi piwo z lodówki.-po chwili wróciłem z napojem w ręku i mu go podałem.
-Masz. Nadal nie wiem co mama w tobie widzi, ja widzę w tobie tylko zwykłego lenia, który myśli, że każdy będzie mu usługiwał.- powiedziałem.
-Słuchaj ja twoją mamę kocham i jesteśmy razem szczęśliwi, a będzie jeszcze lepiej jak się w końcu wyprowadzisz.-wyszedłem z pomieszczenia Robin coś jeszcze mówił ale już go nie słuchałem, gdy byłem już u siebie w pokoju podszedłem do szafy wyjąłem z niej czarną bluzkę i nowe bokserki. Wziąłem krótki prysznic, a następnie włożyłem na siebie wcześniej uszykowane rzeczy. Wróciłem do pokoju i położyłem się na łóżku. Po chwili zasnąłem.

                                                              `Perspektywa Louisa`
Pod wieczór przyszedł do mnie Niall.
-Chcesz coś do picia?- zapytałem przyjaciela.
-Mhm.- weszliśmy do kuchni wziąłem dwie szklanki i nalałem do nich soku.
-LouLou!- usłyszałem  wołanie moich sióstr, po chwili wbiegły do kuchni.
-Co się stało skarby?
-Jesteśmy głodne.
-Ok, to co chcecie?
-Naleśniki! - zawołały razem.
-Dobrze jak skończę to was zawołam, ok? A teraz idźcie do siebie.- bliźniaczki wyszły, a ja wziąłem się za zrobienie dania.
-Jeszcze raz cię przepraszam Niall ale sam widzisz tata jest w trasie a mama musiała pojechać do mojej babci.
-Dobra.- podszedł do mnie.- To co pomóc ci?
-Ok pod warunkiem, że w trakcie nie zniknie połowa tego co zrobimy. - blondyn wybuchł śmiechem.
-Nic nie obiecuje.
Po 20 minutach skończyliśmy smażyć, na ciasto nałożyliśmy dżem i nutelle. Ułożyłem danie na sześć talerzy.
-Dziewczynki! Kolacja!- zawołałem wszystkie siostry. Po chwili w kuchni zjawiły się bliźniaczki i Fizzy.- A gdzie Lottie?
-Jestem- do kuchni weszła najstarsza z moich sióstr.
-Idę z Niallerem do mnie jak już zjecie to umyjcie po sobie.
-Tak tak. - powiedziały. Weszliśmy po schodach na górę, a następnie do mojego pokoju. Usiedliśmy na moim łóżku. Kiedy już skończyliśmy jeść odłożyłem brudne talerze na biurko.
-To jak poszło to spotkanie?- zapytałem po czym wziąłem łyk soku.
-Jakie?
-To o mieszkanie, a jakie?
-Aaa. No tak, dobrze. Ustaliliśmy z Liamem, że wprowadzimy się tam za jakieś niecałe dwa tygodnie.
-Będzie ich trójka?
-Tak. Liam, Zayn i Harry. Oni idą też do tej samej szkoły co my.
-Umm, ok. A teraz mów co się stało.
-Co miało się stać. Nic. Jest dobrze...
-Niall, przecież widzę.
-Louuu jestem po prostu zmęczony.
-Dobra dzisiaj dam ci spokój ale jutro mi wszystko powiesz.
-Dobra chce mieć to za sobą.
-Czyli jednak coś się stało.
-Tak, nie. Tylko na tym spotkaniu ten chłopak.
-Co on?
-Spodobał mi się.-rzuciłem się przyjacielowi na szyję i mocno go przytuliłem.- Louis udusisz mnie!- odsunąłem się.
-Sorki ale nawet nie wiesz jak się cieszę. A teraz mi o nim opowiedz.
-Dobrze ale jutro. Dzisiaj jestem już wyczerpany. -resztę wieczoru spędziliśmy na obejrzeniu filmu i rozmawianiu o Londynie. Udało mi się wycisnąć trochę wiadomości o Liamie od blondynka. Około 22 chłopak wrócił do siebie. Wziąłem brudne talerze i szklanki z biurka następnie włożyłem je do zmywarki.
-A wy jeszcze nie w łóżkach?- zapytałem sióstr siadając na fotelu w salonie.
-Lou są wakacje.- powiedziała Lottie.
-Widzę, że małe już odpadły.
-Taa. Ja też się będę kładła.-powiedziała Fizz.
-To pomóż mi je zanieść do łóżka.-powiedziałem. Wziąłem Daisy,a Fizz Phoebe na ręce. Zanieśliśmy je do ich pokoju na dole.
-Dobranoc. -powiedziała Fell i pobiegła na górę.
-Dobranoc.- poszedłem jeszcze na chwile do salonu.-Lottie.
-Tak?
-Nie siedź za długo.
-Ok.Lou?
-Hmm?
-Dobranoc.
-Dobranoc kochanie. - pożegnałem się z siostrą i udałem się na górę, wziąłem swoją piżamę po czym poszedłem wziąć krotki prysznic. Kiedy już skończyłem wytarłem się ręcznikiem i założyłem na siebie ubrania. Wróciłem do swojego pokoju, zgasiłem światło i się położyłem.Nie chciałem opuszczać Doncaster i rodziny ale razem z Horanem mamy dość tej szkoły i ludzi. Przewróciłem się na bok i po chwili zasnąłem .
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Tak więc jest to pierwszy rozdział mojego opowiadania. Mam nadzieje, że komuś się ono spodoba. ;).
-Mania.

poniedziałek, 17 marca 2014

Przedstawienie postaci.

Harry Styles. Do szesnastego roku swojego życia mieszka w swoim rodzinnym mieście Holmes Chapel wraz ze swoją matką Anne i ojczymem Robinem. Nie przepada za bardzo za swoim ojczymem i wzajemnie.Razem z Zayn'em i Liam'em swoimi przyjaciółmi przeprowadzają się do Londynu.do nowego liceum. Ma starszą od siebie siostrę Gemmę.

Louis Tomlinson. Ma siedemnaście lat. Mieszka ze swoją matką Jay i tatą Markiem. Ma cztery młodsze siostry, które strasznie kocha. W klasie drugiej liceum wyprowadza się z swoim najlepszym przyjacielem Niall'em do Londynu. Nienawidzi swojej starej szkoły i znajomych.
Niall Horan. ma szesnaście lat. Mieszka razem ze swoim przyjacielem Lou w mieście Doncaster później razem wyprowadzają się do Londynu. Ma nadzieje że zapomni o swojej przeszłości. Ma starszego od siebie o dwa lata brata Greg'a, z którym nie umie się dogadać.Uwielbia jeść i grać na gitarze.

Zayn Malik. Ma siedemnaście lat. Ma trzy siostry. Pali papierosy, lubi imprezować i zawierać nowe znajomości. Jest najlepszym przyjacielem Harr'ego i Liam'a. To on wpadł na pomysł zamieszkania w Londynie.
Liam Payn. Ma szesnaście lat. Jest jedynakiem przez co jest rozpieszczany przez rodziców, chociaż próbuje żyć jak każdy i się nie wyróżniać inni myślą, że chce być najlepszym przez to, że ma pieniądze, nie był lubiany w starej szkole. Lubi pomagać ludziom bezinteresownie. Szuka swojego jedynego. Tak jest homoseksualistą ale nikt o tym nie wie oprócz jego dwóch przyjaciół Harre'go i Zayn'a.
Danielle Peazer. Ma szesnaście lat. Jest najlepszą przyjaciółką El. Jest jedynaczką . Lubi imprezować. Mieszka w Londynie. Po pewnym czasie zakochuje się w Liamie i próbuje rozkochać go w sobie jednak nie wie, że on jest gejem przez co ucierpi jego przyszły  związek.
 Eleanor Edwards. Ma szesnaście lat. Ma starszą od siebie o rok siostrę Perrie, są dla siebie dobrymi przyjaciółkami chociaż zdarzają się sprzeczki. Kocha być w centrum uwagi i nieźle się zabawić. Lubi być zdobywana przez chłopaków ale po pewnym czasie się to odmieni.Jest kuzynką Harrego ale nie przepadają za sobą.
Perrie Edwards. Ma siedemnaście lat. Ma młodszą siostrę El z którą mieszka w Londynie. Wynajmują wspólnie mieszkanie. Jest spokojną dziewczyną woli przeczytać jakąś książkę niż siedzieć w jakimś klubie i się upijać przez co kłóci się ze swoją siostrą, która ma inne zdanie na ten temat. Dobrze się uczy przez co będzie musiała udzielać korepetycje Zaynowi. Jest też najlepszą przyjaciółką Harrego.